19.03.2013

Korzyści z czytania w języku obcym


Niewątpliwie czytanie w języku obcym korzystnie wpływa na znajomość języka. Co jednak zrobić, żeby nie kojarzyło się z nudnymi ćwiczeniami na czytanie ze zrozumieniem, jak czerpać przyjemność z czytania i czy zawsze trzeba robić ćwiczenia, czy wystarczy po prostu… czytać? Kiedy zacząć czytać książki w języku obcym i czy czytanie bez sprawdzania każdego słowa przynosi jakieś korzyści? 

Źródło: flickr.com

Przede wszystkim myślę, że należy rozgraniczyć czytanie i ćwiczenia na rozumienie tekstu czytanego. W pierwszym wypadku po prostu czytamy, bez wykonywania ćwiczeń; w drugim nastawiamy się na ćwiczenie rozumienia, dotyczy to zatem krótszych tekstów, nad którymi pracujemy.

Ćwiczenia na rozumienie tekstu czytanego

Gdy chcemy ćwiczyć czytanie ze zrozumieniem nie decydujmy się na bardzo długie teksty. Wybierzmy jakiś ciekawy dla nas artykuł z gazety, czasopisma czy internetu. 
Ćwiczyć można na wiele sposobów. Oto jeden z nich:
* przeczytaj najpierw cały tekst, nie sprawdzając żadnych słówek;
* po przeczytaniu sprawdź, ile zrozumiałeś/aś, robiąc jego streszczenie, plan wydarzeń/głównych myśli czy też opowiadając sobie na głos, o czym czytałeś/aś;
* zacznij analizę tekstu – podziel go na mniejsze fragmenty, tłumacz słowa, których nie znasz, a mogą być kluczowe dla rozumienia sensu tekstu oraz te, które zrozumiałeś/aś z kontekstu, upewniając się, że mają takie znaczenie;
* dopiero na końcu tłumacz słówka o drugorzędnym znaczeniu;
* przeczytaj jeszcze raz całość, skonfrontuj to co zrozumiałeś/aś przed tłumaczeniem nieznanych słów, z nowymi informacjami, zastanów się, czy udało Ci się dobrze zrozumieć ogólny sens tekstu; 
* naucz się nowo poznanego słownictwa, robiąc z niego mapy myśli, fiszki lub cokolwiek, co może Ci w tym pomóc.

Po prostu czytanie

Nie zawsze jednak, czytając musimy pracować nad tekstem i wykonywać ćwiczenia. Możemy po prostu czytać, traktując to jako przyjemność, spędzanie wolnego czasu, przy okazji doskonaląc swoją znajomość języka. Oczywiście możemy czytać w ten sposób wszelkie teksty w języku obcym – wiadomości, artykuły, czasopisma – jednak szczególne miejsce zajmuje tu czytanie książek, do którego, według mnie, powinno się mieć właśnie takie hobbystyczne nastawienie.

Źródło: flickr.com

Kiedy zacząć czytać książki? Kwestia sporna. Ktoś powie, że lepiej z tym poczekać, bo można się niepotrzebnie zrazić, inny natomiast, że powinno się to robić jak najwcześniej, wystarczy tylko dobrać odpowiednią książkę. Ja zgadzam się z tą drugą opinią, choć oczywiście to „jak najwcześniej” będzie momentem, w którym mamy opanowane podstawy.

Ogromnie ważny jest dobór książki. Podobnie, jak w czytaniu książek po polsku, także w tym przypadku czytanie ma być przyjemnością, nie możemy zatem wziąć pierwszej lepszej książki, tylko dlatego, że jest w języku obcym – wybierzmy książkę, która nas nie zniechęci. 
Jaką książkę wybrać?
* książka dopasowana do poziomu – tzw. readersy, czyli książki uproszczone, występujące na kilku poziomach zaawansowania; myślę, że to doskonała pomoc dla wszystkich rozpoczynających czytanie w popularnych językach obcych; jeśli jednak chcemy czytać w języku, w którym nie ma readersów, decydujmy się na lżejszą lub bliższą nam tematykę;
* książka, którą znamy – dobrze jest rozpocząć czytanie od książki, którą już czytaliśmy po polsku, dzięki temu, jeśli czegoś nie zrozumiemy, z łatwością możemy się domyślić znaczenia, znamy bohaterów, zdarzenia, wszystko jest znajome – w sam raz na pierwszy raz;
* książka, która nas interesuje – to chyba jasne – wybierajmy to co nas interesuje, co może być dla nas ciekawe; inaczej nici z przyjemności, a znudzenie i frustracja gwarantowane.  

Jak czytać? Kolejny problem, z którym spotykamy się, zaczynając przygodę z książką w języku obcym – czy muszę sprawdzać każde słówko, czy jeśli ominę nieznane słówka, będę mieć jakąś korzyść z czytania? Każdy sam musi poszukać swojej metody na czytanie, pewne jest natomiast jedno – nie da rady sprawdzać każdego nieznanego słówka. Jest to możliwe, ale zapał stracimy zapewne po pierwszej stronie, a przecież czytamy książkę dla przyjemności – pamiętajmy o tym. 
Jakie są popularne sposoby na czytanie?
* czytanie bez sprawdzania – zupełne wyluzowanie, ile zrozumiemy, tyle zrozumiemy, dużą pomocą jest kontekst, po prostu czytamy;
* sprawdzanie tylko najważniejszych słów – mamy przy sobie słownik i gdy pojawi się słówko, które wydaje nam się znaczące, sprawdzamy je;
* czytanie bez sprawdzania, ale podkreślanie słów, które sprawdzamy po skończonym rozdziale – czytając podkreślamy słowa i zwroty, które są ważne i ciekawe, a po skończonym rozdziale tłumaczymy słówka, przepisując je na osobną kartkę, oczywiście potem z chęcią się ich uczymy ;)

Korzyści płynące z czytania

I teraz najważniejsze – jakie właściwie mamy korzyści z czytania w języku obcym? Bo przecież nie musimy dużo czytać, możemy uczyć się słówek, zwrotów, gramatyki, dużo słuchać, pisać, co więc daje nam czytanie?
* bogata baza słownictwa – im więcej czytamy, tym więcej słownictwa poznajemy i to różnorodnego, ciekawego i co najważniejsze – osadzonego w kontekście;
* poznajemy naturalne konstrukcje – czytając obcujemy z dużą ilością tekstu, stykając się z wyrażeniami naturalnymi dla danego języka, idiomami i specyficznymi konstrukcjami;
* angażujemy kanał wizualny – dzięki częstemu patrzeniu na słowa, poprawiamy ortografię, rozpoznajemy słownictwo i łatwiej nam czytać je potem na głos;
* wczuwamy się w język – poznajemy różne style, odmiany języka, wzbogacamy swoją wiedzę o nim, wgłębiamy się w niego jeszcze bardziej, staje się nam bliższy.

Tak jak czytanie po polsku rozwija, wzbogaca słownictwo, poprawia ortografię, tak samo czytanie w języku obcym ogromnie rozwija znajomość języka. Jest to doskonały sposób na naukę, niektórzy nawet traktują czytanie jako swoją główną metodę nauki języka. David Snopek, który jest autorem bloga LinguaTrek, nauczył się polskiego głównie dzięki czytaniu i słuchaniu. Jego pierwszą książką, którą przeczytał po polsku po roku nauki, był Harry Potter. Na podstawie swoich doświadczeń stworzył BiblioBird – program, który pomaga w nauce języka angielskiego poprzez czytanie. David Snopek jest dobrym przykładem na to, że warto czytać w języku obcym :)

A jak jest z Waszymi doświadczeniami dotyczącymi czytania? Macie swoje sposoby na ćwiczenia i czytanie książek? A może jeszcze nie odważyliście się sięgnąć po swoją pierwszą książkę w języku obcym?

Przyznam szczerze, że dzisiejszy wpis jest motywacją dla samej mnie. Zdecydowanie za mało teraz czytam. Moje czytanie po albańsku ogranicza się do wiadomości gospodarczo-politycznych, Agatha Christie po bułgarsku ciągle jest przekładana z kąta w kąt (właśnie na nią patrzę, leży sobie na stole), nie zdecydowałam się jeszcze na książkę po angielsku (ale staram się chociaż wyszukiwać informacje po angielsku, zamiast na polskich stronach  to jednak mało). Czas więc na zmiany. Już niedługo zaproponuję Wam (i sobie) małe wyzwanie, które m.in. będzie dotyczyło czytania w języku obcym.

Pozdrawiam z Bułgarii! :)

10 komentarzy:

  1. Podpisuję się oburącz pod słowami S. Kaufmanna:
    http://www.youtube.com/watch?v=G5IPArDxO40&list=PLB702520D331A668B

    Trzeba jak najwcześniej zacząć czytać. Nawet jeśli pierwsze czytanie stanowi drogę przez mękę i ogranicza się do sprawdzania co drugiego słowa, to szybko będzie procentować.

    Pozdrawiam, Mikołaj

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobnie jak Mikołaj, uważam, że Steve ma słuszne podejście. Czytanie to także moja ulubiona metoda nauki. Zgadzam się też z tym, że przeczytanie pierwszej książki może być męką. Trzeba się do tego naprawdę pozytywnie nastawić i przyjąć podejście, że sporej części się i tak nie zrozumie. Trudno. Ale najlepsze w tym wszystkim jest to, że kiedy się wróci po takiej lekturze do czytania tekstów czy ćwiczeń na rozumienie tekstu czytanego (jak to ładnie Marysiu nazwałaś), to nagle będą wydawały się o wiele łatwiejsze. Może to złudzenie, ale polecam wszystkim takie doświadczenie.
    Z drugiej strony myślę, że nie każdy nadaje się do takiej metody nauki. Jeśli ktoś nie czyta książek w swoim ojczystym języku, to nie ma co go zmuszać do czytania książki w obcym. Są ludzie, którzy skupiają się wyłącznie na komunikacji - nie zawsze poprawnej, ale dogadują się w wielu językach. Są też poligloci albo raczej hiperpoligloci, którzy prawie wcale się nie komunikują, ale za to czytają ze zrozumieniem wszystko, co im wpadnie w ręce. Każdy powinien zastanowić się jaki ma cel. Jeśli dążymy do zaawansowania w języku, to bez czytania nie da się tego osiągnąć. Wtedy trzeba je polubić i to zdecydowanie jak najwcześniej. Dzięki za świetny artykuł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie – nie podkreśliłam tego, że trzeba pogodzić się z tym, że dużej części się nie zrozumie, że tak po prostu jest i każdy na początku (i nie tylko) się z tym boryka. Tak jak piszesz, zawsze kluczowy jest cel – to on wyznacza nam kierunek, sugeruje jakich środków, metod mamy użyć. Wszystko jest więc sprawą indywidualną.
      A ja dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  3. Na pierwszym roku studiów filologicznych zadziwiło mnie to, ile osób, opowiadając o sobie, otwarcie przyznało, że nie znosi czytać książek. Dla mnie jedną z najfajniejszych rzeczy w tym, że zna się jakiś język obcy to możliwość sięgnięcia do książek w oryginale.

    Zgadzam się z tym, że dobrze zacząć od książek, które się już czytało. I ja akurat też na początek sięgałam po Harry'ego Pottera w przekładach ;) Z tą książką wiąże się dużo przyjemnych wspomnień, więc miło się do nich wraca, a że napisana była głównie z myślą o dzieciach i młodzieży, słownictwo i składania nie są przesadnie skomplikowane. Nie mówiąc o tym, że fascynuje mnie problem tłumaczenia imion i nazwisk osób, czy nazw miejsc!

    Odnośnie wyboru książki, myślę, że warto też podkreślić, że najlepiej zacząć od książek WSPÓŁCZESNYCH (w kwestii doboru poziomu). Można znać, uwielbiać literaturę z innej epoki i utożsamiać się z bohaterami, ale od razu zniechęcić się do archaicznego języka.

    Pozdrawiam i dzięki za motywację do czytania, na biurku czekają dwie szwedzkie książki, które wczoraj przyszły pocztą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam bardzo wiele osób, które – może nie tyle, że nie znoszą – ale nie przepadają za czytaniem książek. Wychodzę jednak z założenia, że nie każdy musi to lubić :)
      Oj tak, porównywanie tłumaczeń, zwłaszcza nazw własnych, jest ciekawe :) Sama nigdy nie miałam ochoty sięgnąć po Harrego Pottera, ale moja koleżanka jest jego wielką fanką i kupiła sobie Harrego po albańsku, i pamiętam, że miałyśmy dużo frajdy, analizując albańskie imiona bohaterów.
      Co do książek współczesnych, to masz rację, choć czasem współcześni autorzy mają tak specyficzny dla siebie język i styl, że można się nieźle namęczyć :)
      Pozdrawiam także i życzę przyjemnego czytania!

      Usuń
  4. Hej, czy uważasz, że ćwiczenie na rozumienie tekstu jest dobrym ćwiczeniem języka? Który sposób przyniesie lepsze fekty: pierwszy, drugi czy może należy je zrównowazyć? :)
    Dziękuję za odpowiedź i notka ogromnie zmobilizowała mnie do sięgnięcia po książkę w innym języku. Teraz tylko muszę jakąś wybrać. :) Niestety te readersy mają małą czcionkę i ogólnie są małego formatu, a ja lubię sobie podkreślać słowa lub tłumaczyć u góru.
    Znasz fajne miejsce, gdzie mozna kupić dobre readersy?

    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każde ćwiczenie jest dobre :) Ciężko powiedzieć, który sposób przyniesie lepsze efekty, dlatego że skupiają się na czym innym – ćwiczenie jest dogłębną analizą tekstu, musimy być przy tym bardzo skupieni, tłumaczymy wszystkie słówka, natomiast czytanie książek jest bardziej zajęciem hobbystycznym, które możemy robić w momentach, gdy nie mamy ochoty/siły na ćwiczenia. Oczywiście, czytając w języku obcym także musimy być skupieni, jednak możemy np. położyć się na kanapie, usiąść w ogrodzie i po prostu czytać :) Na pewno po ćwiczeniach zobaczymy efekty dużo szybciej, bo np. gdy przeanalizujemy tekst i nauczymy się słówek, to czytając drugi raz, tekst ten nie będzie miał przed nami tajemnic. Poza tym, wydaje mi się, że czytanie krótkich tekstów jest prostsze. Czytanie książek to większe wyzwanie, na początku będące wręcz “drogą przez mękę” jak to napisał Mikołaj :) Przeczytanie jednej książki nie wpłynie też cudownie na naszą znajomość języka, ale z każdą następną książką będzie łatwiej, przyjemniej, no i jaką to da satysfakcję :)

      Jeśli chodzi o readersy, to – tak jak pisałam – nie kupowałam jeszcze książek po angielsku, a po albańsku i bułgarsku readersów nie ma, więc nie pomogę za bardzo :) Wiem, że można je kupić w Empiku, no i oczywiście księgarniach internetowych. Najpopularniejsze readersy to Cambridge Readers, Penguin Readers i Oxford Bookworms. Nie wiem, które są najlepsze, ale znalazłam w bułgarskiej księgarni internetowej readersy Cambridge za 20-30 zł i zdecyduję się chyba na jakąś książkę z ich oferty.

      Pozdrawiam także! :)

      Usuń
  5. Uwielbiam czytać po angielsku - książki, czasopisma, blogi. Robię to w zasadzie codziennie i już niemalże nie widzę różnicy w tym, jak rozumiem angielskie teksty w porównaniu do polskich - szkoda, że nie idzie to w parze z mówieniem, bo w tej kwestii jest już znacznie gorzej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z reguły nie wszystkie sprawności językowe rozwijają się równomiernie - przyjdzie czas i na mówienie :) 

      Usuń
  6. Witaj, zgadzam się w zupełności z Twoją opinią! Osobiście utknęłam na poziomie B1/B2 tzn. mam murowany B1, jeszcze nie B2 ale blisko :) Moim problemem były słówka, jestem niestety antylingwistką, ale wszystko się zmieniło od kiedy sięgnęłam po lektury. Osobiście stosuję Twój 3 sposób - po skończonym rozdziale sprawdzam w słowniku słówka ale robię jeszcze jedną rzecz - kiedy je wynotowuję najpierw piszę swoje propozycje (czyli jak zrozumiałam je z tekstu) a potem okazuje się, że w 70% miałam rację i odgadłam ich znaczenie :) Często notuję również fonetykę, warto od razu wiedzieć jak to prawidłowo brzmi. Zaczynałam od Readersów lvl 1700 słów, dzięki którym powtórzyłam znane już słowa (miałam długą przerwę w nauce), po miesiącu sięgnęłam po 2000 słów i Harrego Pottera :) Czytanie to jeden z najlepszych sposobów samokształcenia się a drugi to kontakt z obcokrajowcem. Parę dni w tygodniu pracuję w galerii z ceramiką gdzie większość klientów to turyści. Kiedyś wymienialiśmy podstawowe informacje, dzisiaj żartujemy i opowiadamy sobie różne historie. Ćwiczenia czynią mistrza, ale tylko regularne! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń