20.10.2012

Syndrom przymiotnika złożonego w staro-cerkiewno-słowiańskim, czyli o motywacji i celu


Tytuł posta wiąże się z pewną historią ze studiów. Na każdej filologii, która obejmuje jakiś język słowiański, studenci mają szczęście zapoznać się z przemiłym językiem staro-cerkiewno-słowiańskim. Pozwoliłam sobie na małą ironię, dlatego że mam małą niechęć do języków wymarłych. Owszem, może być dla kogoś satysfakcjonujące, że przeczyta jakiś tekst po łacinie, naprawdę szczerze podziwiam ludzi, którzy się tym fascynują, ja jednak nie pałam miłością do języka, którym nie porozmawiam z jego użytkownikami, bo poznanie kultury danego kraju, żywe uczestniczenie w jego życiu, rozmowa z ludźmi – są częścią mojej motywacji do nauki języka. Nie przekonują mnie też opinie, że nauka łaciny jest pomocna w nauce języków romańskich, a języka staro-cerkiewno-słowiańskiego – słowiańskich. Bez wątpienia tak jest, ale wolę czas, który miałabym poświęcić na ich naukę, przeznaczyć na naukę tych, które „żyją” :) Są jednak tacy, dla których pomocna rola tych języków czy satysfakcja ze zgłębiania treści starych pism i dokumentów jest wystarczającą motywacją. Takie już piękno różnorodności ludzi, ich charakterów i upodobań. Dlatego też, każdy sam najlepiej wie, co go motywuje – prócz ww. może to być też lepsza praca, chęć zaimponowania innym, chęć czytania literatury, opracowań, badań naukowych w oryginale czy też oglądania ulubionego serialu. Żadna motywacja nie jest zła, ważne, żeby nauka języka wiązała się z przyjemnością. Na początku tą przyjemnością może być fakt, że dążymy do realizacji naszego celu, czyli osiągamy pewien sukces. To już sprawi, że sama nauka okaże się przyjemnością, co znów wpłynie na jej efektywność. 


Jak się odpowiednio zmotywować?

1. Pomyśl sobie, jakiego języka lub języków chcesz się nauczyć i dlaczego. Wypisz sobie je na kartce.

2. Przeanalizuj swoje motywacje. Przy każdym języku wyobraź sobie, że już go umiesz, dzięki czemu możesz spełnić to, co Cię motywowało. Wyobraź sobie, że to robisz – masz świetną pracę, podróżujesz i rozmawiasz z miejscową ludnością czy też mieszkasz za granicą. To jest świetny sposób na wzmocnienie swoich motywacji.

3. Określ dokładnie swój cel i priorytety. To ogromnie ważny punkt. Pozwoli to uniknąć syndromu przymiotnika złożonego w staro-cerkiewno-słowiańskim – tak na drugim roku studiów nazwałyśmy z koleżankami stan paniki i niemocy, przy nadmiarze informacji i sytuacji, kiedy nie wiadomo za co się zabrać. To, że wiemy, że chcemy się nauczyć 2 czy 5 języków nie wystarczy. Pojawia się masa pytań, które łatwo mogą nas zniechęcić – za co się zabrać, jak rozplanować czas, co najpierw, gramatyka, słówka, słuchanie, a może czytanie? Spokojnie! Po pierwsze określ cel nauki – inaczej wygląda nauka tylko dla celów komunikacyjnych, inaczej, jeśli chcesz także pięknie pisać. Po drugie, przy większej ilości języków – określ, który język jest najważniejszy dla ciebie. Nie oszukuj się, że jesteś w stanie zgłębić więcej niż dwa języki jednocześnie. Na te kolejne też przyjdzie czas, jeśli będą na Twojej liście, to też do nich dojdziesz. Ja też musiałam tak zrobić.

4. Odpowiednio zmotywowany/a, po określeniu dokładnego celu i Twoich priorytetów językowych przyszedł czas na stworzenie systemu nauki, czyli planu, który będzie Cię motywował na bieżąco. Nie wystarczy powiedzieć – będę się uczyć, trzeba dokładnie określić kiedy i ile czasu. Każdy ma swój rytm dzienny i najlepiej wie, kiedy może lub najlepiej się uczy. Najważniejsze to mieć plan i uczyć się w miarę systematycznie. O systematyczności, przykładowych planach nauki i powtórkach będę jeszcze pisała.

Wizualizacja i sporządzenie planu są według mnie najlepszym sposobem automotywacji (nie licząc najlepszego z możliwych, jakim jest po prostu miłość do języka). Wzmacnia się ona w momencie dostrzegania pierwszych efektów naszej pracy, to jest naprawdę ogromna radość, kiedy wyłapiemy pierwsze słowo w piosence czy też zrozumiemy krótki tekst :)

A Wy, macie jakieś ciekawe metody zmotywowania siebie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz