29.11.2013

Jaki to język? – język serbski

Dzisiaj mam dla Was tekst miłośniczki języka serbskiego, którą miałam przyjemność poznać osobiście. Opowie Wam z pasją i charakterystycznym dla siebie urokiem o tym pięknym języku słowiańskim. Monika studiuje filologię słowiańską i choć serbski to jej największa miłość, zdradza go czasem z bułgarskim. O Bułgarii (i nie tylko) pisze na blogu Bułgaria, naturalnie!


1. Podstawowe informacje

Krótko, zwięźle i na temat: serbski to język zaliczający się do grupy języków południowosłowiańskich wraz z chorwackim, czarnogórskim, bośniackim (to wersja poprawna politycznie, tak naprawdę to wszystko jeden język, ale jak rozpadła się Jugosławia, wszyscy zapragnęli mieć własną mowę), słoweńskim, macedońskim i bułgarskim. (Wielu, a właściwie prawie wszyscy Bułgarzy powiedzą, że nie istnieje macedoński, bo to dialekt bułgarskiego, ale nie wierzcie im ślepo. Coś w tym jest, bo gramatykę ma w większości taką samą jak bułgarski, ale leksyka jest już mocno serbska).

Mówi się nim oczywiście w Serbii, ale jak już pisałam, znając któryś z języków powstałych z rozbicia serbsko-chorwackiego, jesteśmy w domu w każdym z krajów byłej Jugosławii (w tym w Macedonii i Słowenii!), bo różnice są tak nikłe, że błagam… Ale niech poprawności politycznej stanie się zadość, zresztą, jak się już te różnice pozna, można się ładnie pochwalić przed znajomymi, że zna się cztery języki obce, to zawsze imponuje.

Język serbski zapisujemy w sposób dwojaki. Wszystko, co oficjalne – jak zapisy na uniwersytet, dokumenty prawne czy prasa – jest w cyrylicy, ale w użyciu jest również łacinka.

Język serbski może też występować w dwóch wersjach fonologicznych – ekawskiej i jekawskiej. W tej pierwszej mówi się głównie w Serbii i jest to wersja, której uczymy się na lektoratach, drugiej używa się głównie w Republice Serbskiej, która jest jedną ze składowych Bośni i Hercegowiny. Różnice? Niektórym wariantom e w jekawicy przypada je albo ije.
Na przykład: Za mene je ova pesma najlepša na svetu.
                        Za mene je ova pjesma najlijepša na svijetu.
                        Dla mnie ta piosenka jest najpiękniejsza na świecie.

2. Melodio, piękna melodio, czyli jak serbski brzmi

Dla mnie – najpiękniejszy język świata, z ręką na sercu, a to wszystko za sprawą akcentu, którego mamy cztery rodzaje: opadający długi i krótki, i wznoszący, również długi i krótki, dodatkowo niektóre samogłoski, niezależnie od akcentu, mogą mieć też długości. Myślę, że każdy choć raz w życiu słyszał, jak serbski brzmi (chyba że nie zna Gorana Bregovića), ale powód, żeby komuś go przybliżyć zawsze jest dobry.




Jeśli chodzi o wymowę, istnieje tutaj bardzo ważna zasada, która właściwie jest przewodnia na początku nauki serbskiego: Mów jak piszesz, pisz jak mówisz, co z jednej strony mnóstwo ułatwia, ale niekoniecznie dla Polaka. Dlaczego? Ciężko jest nam się pozbyć niektórych przyzwyczajeń, jak na przykład tego, że i nie zmiękcza niczego i trzeba o tym pamiętać. I tak połączenie ci, si, zi, ni nie dają ć, ś, ź, ń, np. słowo ništa (nic) trzeba przeczytać twardo. Ważna jest też litera lj (љ), która jest miękka a brzmi mniej więcej jak w słowie list – tutaj też trzeba pamiętać, że może być miękko lub twardo. Jak to wejdzie, to już potem się nie myli. Polak musi pamiętać też o tym, żeby nie udźwięczniać/ubezdźwięczniać. Jak jest napisane d czytamy d a nie t (miasto: grad, a nie grat, kwiat: cvet, a nie cfet, twój: tvoj, a nie tfoj itp.).

Pozostałe ważne sprawy: w serbskim występuje sylabotwórcze r, które też trzeba umieć przeczytać, ale spokojnie, trudne to nie jest, może tylko wyglądać strasznie np. Srbija, drvo (drzewo), rđa (rdza) – tutaj przed r wstawiamy „małe, szybkie” y, przez co przeczytamy Syrbija, dyrvo, yrđa. Druga sprawa: połączenie i + samogłoska czyta się jako ij: bio -> bijo, pio -> pijo. Trzecia: Połączenie k, g, h + e ZAWSZE będzie miękkie, np. keramika – k’eramika (ceramika), general – g’eneral (generał), hej! – h’ej. I wydaje mi się, że jeśli chodzi o fonetykę, to tyle. Uff, wcale nie tak mało!

3. Język dla leniwych?

Może to jest coś, czego nie powinnam mówić, ale serbski jest naprawdę prosty, przynajmniej jeśli chodzi o dobrnięcie do poziomu B2, a potem zna się go już na tyle, że dalsza nauka to sama przyjemność. Gramatyka jest bardzo przyjemna, wyjątki liczymy na palcach, czasem trzeba tylko się postarać zapomnieć o polskim. Ale od początku. Co mamy w serbskim? Przypadki, w liczbie takiej samej jak w polskim i tu, tak jak mówiłam – wyjątki od reguły liczymy na palcach jednej ręki, z tym że nie wszystkie przypadki są używane tak samo jak w naszym ojczystym języku, trzeba o tym pamiętać! Jak dla mnie najtrudniejszy jest dopełniacz liczby mnogiej (Genitiv množine), ale w pewnym momencie po prostu się to zaczyna łapać. Liczba mnoga jest prosta, rodzaje tak samo jak w polskim, ale jest jeden kwiatek, o którym trzeba pamiętać. Tak jak w polskim trzecia osoba liczby pojedynczej ma rodzaj męski, żeński i nijaki, tak w serbskim te trzy rodzaje przechodzą w trzy rodzaje i w liczbie mnogiej (a nie jak u nas męski w męskoosobowy, żeński i nijaki w niemęskoosobowy).

Jeśli chodzi o czasowniki – są trzy grupy koniugacyjne, bezokolicznik istnieje, chociaż wsytępuje również w języku bułgarskim. Na przykład zdanie: Dragan planuje podróżować autostopem., można powiedzieć w dwojaki sposób:
Dragan planira da putuje autostopom.
Dragan planira putovati autostopom.
Przy czym wersja pierwsza jest bardziej, powiedzmy serbska, bezokolicznika używają Chorwaci, ale obie wersje są poprawne!

Schody zaczynają się po jakimś czasie, kiedy okazuje się, że mamy trochę więcej czasów niż podstawowe trzy, bo nagle się pojawia i aoryst i imperfektum, ale one są już raczej zapomniane, spotykamy je w literaturze, czasem w języku potocznym, ale jak najbardziej trzeba je znać, bo jak ktoś nagle zaskoczy Cię aorystem, to możesz nie zrozumieć, o co mu chodzi.

Jeśli chodzi o podstawy gramatyki, to chyba tyle, a teraz...

4. .... czy warto?

Ja mówię, że tak. Naprawdę. Nawet nie dlatego, że go kocham, nawet nie dlatego, że nie jest trudny, chociaż... no dobrze, oba powody są naprawdę dobre. Ktoś by mógł powiedzieć, że jest nieprzydatny, bo gdzie znajdziesz pracę z serbskim. A ja powiem, że bez przesady – zdarza się, to raz. Dwa, wyjeżdżając na Bałkany jest przydatny jeszcze bardziej – możesz nim mówić w sześciu krajach, a to naprawdę dużo! Poza tym radość Serbów słyszących, że mówisz w ich języku naprawdę rozgrzewa serce. Dodatkowo można się cieszyć jugo- i ex-jugosłowiańskim kinem, które nie jest często tłumaczone na polski czy angielski, czy też muzyką, która była, jest i mam nadzieję, że będzie na tak samo dobrym poziomie (nie biorę pod uwagę turbofolku, no proszę).

Swoją drogą piosenki zespołów z byłej Jugosławii stanowiły i nadal stanowią inspirację dla naszych rodzimych twórców, czego dowodem są chociażby duety Gorana Bregovića z Kayah i Krzysztofem Krawczykiem czy albumy Jugoton i dwie części Jugopolis, które są coverami popularnych piosenek właśnie z tego regionu.

A na koniec właśnie kilka piosenek i to w kilku wersjach językowych – żebyście zobaczyli, jak małe są różnice między serbskim, chorwackim i bośniackim.


serbski

chorwacki
 

serbski


serbo-chorwacki i stare dobre Bijelo Dugme

bośniacki


serbski po raz ostatni i zdałam sobie sprawę, że nie znam żadnej czarnogórskiej grupy


I na koniec jedna z tradycyjnych pieśni, osobiście jedna z moich ulubionych.

To chyba tyle, co mi przychodzi do głowy. Wiadomo, że o serbskim mogłabym powiedzieć dużo więcej, ale jak na zwięzłą notkę na blogu wyszło i tak sporo. Jeśli nikogo nie zachęciłam do nauki języka, mam nadzieję, że przynajmniej muzyka się wam spodoba ;) 

14 komentarzy:

  1. Języka serbskiego nie znam (chociaż pewnie jako bułgarystka trochę go "łapię"). Ale za to kocham serbską muzykę. Gdy pracowałam z Bułgarami, to w każdym pokoju, w każdym aucie rozbrzmiewała serbska muzyka, i gdy rano jechaliśmy do pracy to jeszcze pod domem wszyscy decydowaliśmy co puścimy na te 5 minut jazdy. A w piątek w biurze już było czuć "weekendowy" nastrój, bo serbska muzyka leciała od rana:-) Najczęściej leciało to: http://www.youtube.com/watch?v=ux9KjGZaTXI&feature=related i wszystkie takie wpadające w ucho.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, o wykonawcach piosenek takiego typu mówi się "narodnjake" i fakt, często się to słyszy w bułgarskich samochodach, tak samo często jak turbofolk - powiedzmy, że coś w stylu serbskiej czałgi, chociaż to ciut co innego ;)
      A serbski się trochę rozumie znając bułgarski, sami Serbowie mówią, że się dogadują z Bułgarami, chociaż prędzej Bułgarzy ich rozumieją niż oni Bułgarów ;)

      Usuń
  2. Brakłoby mi chyba życia, gdybym chciała się nauczyć tych wszystkich fascynujących języków :) Opowieść o serbskim - wciągająca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało ;)

      Usuń
  3. Świetny post! Dzięki niemu przypomniała mi się moja dawna fascynacja językiem serbskim i zachęciłaś mnie do jego nauki :) Zgadzam się z moją poprzedniczką - życie jest niestety zbyt krótkie, żeby nauczyć się wszystkich języków, które nas interesują... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z motywacją to jest tak, że nawet jak się coś lubi, to ciężko się zmotywować, wiemy to wszyscy. Ale jak dla mnie receptą jest połączenie przyjemnego z pożytecznym, czyli ładujemy się na autostradę, łapiemy stopa i co - motywacja+arcyskuteczna praktyka języka murowana ;) Wiadomo, że nie ma tyle życia, chociaż tak sobie myślę, że jeszcze nauczyłabym się czegoś nowego ;)

      Usuń
  4. Ja też uwielbiam brzmienie serbskiego. Kiedyś nawet uczyłem się podstaw (w zasadzie chorwackiego, ale to w gruncie rzeczy to samo) i do dzisiaj wspominam ten język z sentymentem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnice bardziej polityczne niż rzeczywiste ;) A melodia, och, jak oni śpiewają jak mówią :D

      Usuń
  5. Nigdy nie przyszło mi do głowy,żeby uczyć się serbskiego.Ale jeśli jest to język dla leniwych to czemu nie.A jakie podręczniki mi polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może źle to ujęłam - dla leniwych, jeśli chodzi o zapamiętywanie i wkuwanie wielu różnych reguł i miliona od nich wyjątków, bo tak naprawdę, jeśli ktoś jest leniwy, to nie nauczy się niczego, samo do głowy nie wejdzie.
      Polecam Naučimo Srpski 1 i 2 wydawane w Nowym Sadzie. Z kolei polskie wydania to trochę stare, ale wciąż dobre i przydatne Govorite li srpskohrvatski? i nowe wydania UMK w Toruniu, dwie części.

      Usuń
    2. Dodałabym do tego już dla trochę bardziej zaawansowanych podręczniki autorstwa Slavicy Prpy przy UJ. Są to dwa podręczniki podzielone na 6 "njiv". Do jednego z nich dodana jest płyta.

      Usuń
  6. Dzięki. Właśnie takiego "wstępu do serbskiego" potrzebowałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki. Właśnie takiego "wstępu do serbskiego" potrzebowałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Osobiście znam jezyk słowacki i jak tak przyjrzę się serbskiej to naprawdę dużo jest podobnych rzeczy. Teraz będę mieć okazję popracować z serbami to może i podstawy złapie. Jakieś pomocne wskazówki? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń