22.11.2013

Insta.Ling, czyli rewolucja w nauce języków obcych w szkołach

Czy tylko mi strony do nauki słówek kojarzą się z samodzielną nauką? Insta.Ling może to zmienić. To program wspomagający naukę słówek, który wyróżnia się tym, że jest przeznaczony dla szkół i umożliwia rodzicom i nauczycielom wgląd w postępy ucznia. Świetny pomysł, prawda?



Projekt Insta.Ling powstał przy współpracy Druid Multimedia Sp. z o. o., który jest twórcą zbioru słowników ling.pl, wraz z Atinea Sp. z o.o., która jest światowej klasy producentem oprogramowania.

Dla kogo jest Insta.Ling?
Dla szkół i nauczycieli, którym zależy, aby uczniowie uczyli się systematycznie. Dla rodziców, którzy chcą wiedzieć, ile czasu jego dziecko poświęca na naukę i jakie robi postępy. Dla uczniów, którzy mogą w prostszy sposób uczyć się nowych słówek.

Co o projekcie mówią jego twórcy?
„Aplikacja Insta.Ling powstała jako odpowiedź na potrzebę efektywnej i bezwysiłkowej nauki słówek. Jej podstawowym założeniem jest skłonienie uczniów do krótkiej, kilku- bądź kilkunastominutowej, ale systematycznej codziennej pracy.”
„Wielogodzinna nauka, nawet jeśli występują w niej przerwy, nie sprzyja osiąganiu dobrych wyników. A tymczasem właśnie tak uczy się zdecydowana większość uczniów, zakuwając cały wieczór poprzedzający lekcję czy sprawdzian. W efekcie większość świeżo wyuczonych słówek jest zapominana już kolejnego dnia. Tymczasem można zmniejszyć nie tylko wysiłek związany z nauką, ale również potrzeby na nią czas, uzyskując przy tym znacznie lepsze efekty. Systematyczna praca po ok. 5 minut dziennie przez tydzień przynosi długofalowo znacznie lepsze efekty niż dwugodzinna sesja zakuwania. Problemem słabych wyników w nauce nie jest zatem niedostateczny czas, który uczeń poświęca na naukę, lecz nieefektywne nim zarządzanie.”

Co można powiedzieć o Insta.Ling?
  • strona jest przejrzysta, a obsługa bardzo łatwa, co jest ogromnie ważne, biorąc pod uwagę fakt, że z aplikacji korzystają dzieci, a także rodzice, którzy nie zawsze są obeznani z obsługą komputera;
  • aplikacja jest dostępna on-line i nie trzeba jej instalować na komputerze;
  • nauka polega na wpisaniu słówka, a nie jedynie na zaznaczeniu, czy się je zna; każde słówko znajduje się w kontekście;
  • jeżeli wpiszemy słówko w złym czasie, to i tak zostanie zaliczone, to plus, bo chodzi o naukę słownictwa, a nie gramatykę;
  • program dostosowuje poziom trudności do każdego ucznia indywidualnie i słówka, z którymi nie mamy żadnych problemów, pojawiają się rzadziej;
  • sesje są krótkie – zawierają ok. 20 słów, nie ma więc szans na znużenie;
  • w panelu rodzica dostępne są raporty, które informują o systematyczności pracy i stopniu przyswojenia słówek; do raportów mają dostęp także nauczyciele;
  • uczniowie uczą się słówek, które wprowadza nauczyciel, oprócz tego można dokupić słówka dodatkowe.



Według mnie to świetny program. Oczywiście nie jest idealny, np. nie wszystkie słówka mają jeszcze nagrania, ale to tylko mały drobiazg wobec tego, co oferuje Insta.Ling. To nie tylko program do nauki słówek, to idea, która może zmienić naukę języków w szkołach. Nie bez powodu w tytule zawarłam słowo rewolucja. Uczniowie od najmłodszych lat uczą się, że nauka słówek nie musi być nudna i trudna, przyzwyczajają się do systematycznej nauki w krótki sesjach. Szkoda, że ja jako dziecko nie miałam możliwości korzystać z podobnej strony.

Warunki Programu
Każdy nauczyciel zarejestrowany w Programie Insta.Ling dla Szkół uzyska bezpłatny dostęp do aplikacji Insta.Ling dla siebie i swoich uczniów. Do Programu mogą przystąpić nauczyciele języków obcych wszystkich etapów nauczania. Warunkiem przystąpienia do II Edycji jest rejestracja na stronie. Zapisy do II Edycji trwają do 6 grudnia 2013 roku, natomiast zapisani uczestnicy będą mogli rozpocząć pracę z platformą w styczniu. Uwaga! Od II Edycji, prócz języka angielskiego, będzie można uczyć się niemieckiego, hiszpańskiego, a także polskiej ortografii.


19 komentarzy:

  1. Czy mi się wydaje, czy ta „rewolucja” jest tylko dla klas (szkół?), w których wszyscy uczniowie mają komputery z dostępem do internetu?

    Po drugie, czy to ma coś, czego nie mają zwykłe programy fiszkowe, jak Anki czy Mnemosyne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Największą różnicą jest to, że Insta.Ling umożliwia rodzicom i nauczycielom wgląd w postępy ucznia. Nauczyciel wprowadza słówka, które znajdują się w kontekście i nie wystarczy zaznaczyć, że się je zna, a trzeba je wpisać.
      Wiem, że rewolucja to duże słowo, ale niech podniesie rękę ten, któremu nauczyciel przygotowywał talie w Anki. Zachęcanie uczniów do takiej formy nauki słówek, pokazanie im, że można inaczej - dla mnie to rewolucja.
      Jeśli chodzi o dostęp do internetu, cóż, takie czasy. Nawet w małych wsiach wprowadzane są elektroniczne dzienniki szkolne, aby zrobić wiele zadań domowych trzeba mieć dostęp do internetu. Ale prawda jest taka, że ogromna większość ma stały dostęp do internetu. Nie wierzę też, że jeśli w jakiejś klasie znajdzie się dziecko bez komputera, nauczyciel wprowadzi taki program. To są jednak rzadkie przypadki. Dlaczego więc nie korzystać z takich możliwości, zwłaszcza, że aplikacja, o której mowa jest w pełni bezpłatna.

      Usuń
    2. „Największą różnicą jest to, że Insta.Ling umożliwia rodzicom i nauczycielom wgląd w postępy ucznia”.

      To nie jest raczej duża różnica, bo statystyki w Anki i Mnemosyne przecież właśnie po to są, żeby ilustrować postępy w nauce i robią to znakomicie. Co więcej, na podstawie tych statystyk można zmienić ustawienia powtórek materiału, jeśli uczeń osiąga zbyt słabe lub bardzo dobre wyniki. W tym drugim przypadku oznacza to, że dzięki tym statystykom można wyciągnąć ucznia jeszcze wyżej, podnosząc mu poprzeczkę.

      „Nauczyciel wprowadza słówka, które znajdują się w kontekście i nie wystarczy zaznaczyć, że się je zna, a trzeba je wpisać”.

      To się nazywa cloze deletion i jest na wyposażeniu Anki i Mnemosyne.

      „(…) niech podniesie rękę ten, któremu nauczyciel przygotowywał talie w Anki”.

      To raczej nie jest wina programów fiszkowych, tylko nauczycieli, którym brak albo czasu, albo wyobraźni, żeby coś takiego zorganizować. Poza tym, moim zdaniem gotowe zestawy słówek to ryba zamiast wędki. Uczeń robi coś, co mu się każe, a jak będzie sam na sam z nowym podręcznikiem, to wielki płacz.

      Generalnie, nie uważam, że ten program jest zły i tylko zły. Ale do rewolucji to mu sporo brakuje i jakoś nie widzę szans na to, żeby zapanował w polskich szkołach. Ot, kolejne przeciętne narzędzie. Jak ktoś będzie chciał, to skorzysta. Jak nie będzie chciał, to ma trochę innych do wyboru.

      Usuń
    3. Rozumiem i w dużym stopniu zgadzam się z tym, co piszesz.To prawda, że jak się chce, to można korzystać z Anki, bo to świetne narzędzie i oczywiście, że wszystko zależy od nauczycieli. Podoba mi się jednak, że dzięki Insta.Ling już 7 tys. uczniów korzysta z programu. Insta.Ling podejmuje inicjatywę, zachęca do takiej formy nauki, wychodzi do szkół i nauczycieli. To coś zupełnie nowego, bo o ile ciężko o innowacje, jeśli chodzi o program do nauki słówek, to takiej inicjatywy jeszcze nie widziałam. Oczywiście, że sam program nie zaskakuje, ale tu chodzi o całokształt, o ideę. Dla mnie to rewolucja. Program jednak ma swoje plusy i według mnie jest o wiele wygodniejszy dla nauczycieli, rodziców i uczniów, z których każdy ma swój własny panel, niż np. Anki. Nie rozumiem jednak zarzutu dotyczącego ryby zamiast wędki – słówka pochodzą przecież z lekcji, nauczyciel nie wprowadza słówek z kosmosu.
      Rozumiem Twój punkt widzenia. Jeszcze raz podkreślę jednak, że zachwycam się inicjatywą, propagowaniem takiej formy nauki słówek w szkołach, a nie tym, jak skonstruowana jest aplikacja, bo wszystkie programy do nauki słówek oparte są na tym samym schemacie. Ten jest jednak idealny dla nauczycieli, rodziców i uczniów, i mam nadzieję, że nauczyciele języków zainteresują się programem i liczba korzystających z niego uczniów się zwiększy :)

      Usuń
    4. „(…) 7 tys. uczniów korzysta z programu”.

      7 tys. uczniów jest co najwyżej zarejestrowanych i robi to, co im nauczyciele każą.

      „(…) mam nadzieję, że nauczyciele języków zainteresują się programem i liczba korzystających z niego uczniów się zwiększy”.

      Ja też chciałbym to zobaczyć, ale nie wierzę, że tak się stanie. Przy tym, co oferuje ten program w tej chwili, a nie oferuje nic więcej prócz organizacji kilku ćwiczeń dla leniwych nauczycieli, którzy nie potrafią używać arkuszy kalkulacyjnych, nie jest żadną atrakcją ani rewolucją.

      Jestem przekonany, że uczniowie tych klas, które wezmą udział w tym programie, zyskają niewiele (nie wspominając o rodzicach), zaś dla tych, którzy nie skorzystają, strata będzie niewielka, jeśli w ogóle.

      Usuń
    5. "7 tys. uczniów jest co najwyżej zarejestrowanych i robi to, co im nauczyciele każą."

      Największy problem z nauczaniem jest taki, że uczniowie nie robią tego, co im nauczyciel każe. Jeśli dzięki programowi 7 tysięcy zacznie się uczyć, to świetnie. I jakie ma znaczenie, że z innym programem mogliby osiągnąć to samo, skoro tego do tej pory nie robili?

      Usuń
    6. "7 tys. uczniów jest co najwyżej zarejestrowanych"

      7 000 to jest liczba aktywny uczniów, wszystkich kont jest znacznie więcej :)

      Usuń
  2. Moi uczniowie korzystają i są zadowoleni. Komputer ma każdy i prawie każdy tablet. Anki w szkołach? Pomysł idiotyczny., już widzę jak instaluja rodzice program i bawią się w jego konfiguracje. I jak sprawdzić i ocenić postępy? Tu na każdej lekcji chcą sami porównać kto jak pracował i proszą - "Niech pani to też doda do insta, i to. " Leniwi nauczyciele? Tak, bo ktoś nauczycielmówi zapłaci za czas nad bazą do anki z której skorzysta 2-3 uczniów, i to tych najlepszych. Tutaj największym paniom wstyd że są na końcu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „już widzę jak instaluja rodzice program i bawią się w jego konfiguracje”.

      Niczego nie trzeba konfigurować i niczego nie trzeba instalować. Zestaw słownictwa na komputerze nauczyciela jest do dyspozycji wszystkich potencjalnych uczniów, którzy mają konto online. Nauczyciel ze swojego komputera ma też w każdej chwili dostęp do statystyk powtórek. To nie jest zatem argument przeciwko Anki.

      „(…) bo ktoś nauczycielmówi zapłaci za czas nad bazą do anki”.

      O jakim czasie mówimy? Bo z tego, co się orientuję, to „trudności” przy tworzeniu własnych baz słownictwa są z reguły mocno wyolbrzymiane, zwłaszcza przez tych, którzy nie mieli do czynienia z programami fiszkowymi.

      Usuń
    2. Chwila, to Anki działa online ? JA pisałam o wersji instalowanej, mam na tablet, muszę sprawdzić - tutaj zwracam honor :) Kiedyś korzystałam z supermemo ale też na PC . A można tam tworzyć klasy i są wystawiane oceny przez system, tak żeby od razu było widać "ranking" ? I uczeń tylko wchodzi i powtórki robi? Bazy to ja mam np ang - ang definicja , dla zaawansowanych ,tu instaling nie pomoże ale może anki tak działa?

      Usuń
    3. Owszem, działa też online, ale nie jest przeznaczony prosto z pudełka dla szkół, więc fanom rankingów, podziału na klasy i podobnych bajerów zostaje upiorny excel (albo rewolucyjny Insta.Ling).

      Usuń
  3. Miało być leniom, nie paniom, z tel pisze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz z komputera , będzie łatwiej :) Na początku też sceptycznie podchodziłam do instaling, osobiście wolę - UWAGA - excela i quizlet.com, ale to z dorosłymi i najczęściej powyżej upper int- u mnie słówka wpisują do arkusza kalkulacyjnego online na zmianę uczniowie , dlaczego ma to robić nauczyciel? Ja tylko sprawdzam poprawność. Ale do poziomu od zerówki do liceum instaling jest chyba lepsze, nic nie mają instalować, sprawdzać, konfigurować tylko regularnie wklepywać słówka. Nie ma problemów w stylu - a mi nie działa/chodzi/wyświetla/ nie umiem. No i rodzice często komputerowo bardzo nieogranięci, nawet maila czasami nie mają a gdzie tu instalacja programów czy sprawdzanie statystyk i zmiany powtórek na ich podstawie. A taki 8 latek tego sam nie zrobi. Za to wejść na stronę i wpisywać słówka - nie ma probemu. Co do statystyk - dzieciaki wolą po prostu OCENY, czarno na białym ze mają 6 czy 1. Co tydzień wyświetlam rzutnikiem stronę z wynikami całej klasy i naprawdę widzę że zła ocena ich motywuje do pracy, zwłaszcza że najlepsza osoba zawsze dostaje jakiś drobiazg/słodycze. A co do braku internetu - no bez przesady , XXI wiek, mieszkamy na wsi a komputer i internet ma każdy - zresztą nawet jeśli by nie miał, to nie problem chociaż 3x tyg podejść do biblioteki i skorzystać. Jak zadaje inne zadania z wykorzystaniem komputera to nie wnikam kto ma, kto nie - zrobić trzeba , bo jest dostęp w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie Insta.Ling to po prostu rewelacyjne narzędzie do nauki słówek. Genialny pomysł!!! Ci, którzy pracują na programie są już uzależnieni! REWELACJA!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. placa ci za te wpisy. Dla mnie to naciąganie ludzi na kase. Podajecie na stronie ze program jest bezpłatny a to NIE PRAWDA. Za kazde 100slowek trzeba placic 10zl.

      Usuń
  6. Dzisiaj podjęłam się wyzwania "Cztery togodnie nauki Angielskiego". Mam nadzieję, że mi się uda! Jak mi idze będę pisała na moim blogu
    www.ciekawy-kajecik-czytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. jak usunąć konto rodzica ?

    OdpowiedzUsuń
  8. dzisiaj mój syn z pierwszej klasy zalogował się na insta.ling. Obawiam się nie zechce wejść na tę stronę po raz drugi. Nie wiem jak uczą się starsze dzieciaki ale siedmio i ośmiolatki potrzebują zdecydowanie więcej bodźców, żeby zainteresować się tematem. Ze strony wieje nudą, grafika mało kolorowa. Sposób nauki słówek proponowany przez insta.ling zdecydowanie nie dla małych dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  9. insta.ling to ściema!!! Wygląda to tak: Pani ze szkoły rejestruje klase. Dzieci dostają pule 100 darmowych slowek. Pani stawia 5 dla wszystkich którzy się zalogowali i .... ŚCIEMA !!! 6 dostają ci których rodzice zalogowali się w serwisie insta.ling i wykupują dla dzieci dodatkowe slowka. 100słówek 10zł !!! Kto nie kupuje nie dostaje 6 w szkole. ŻENADA PO POLSKU !!!

    OdpowiedzUsuń