22.02.2013

Jaki to język? – język bułgarski



Dzisiejszy wpis rozpoczyna cykl wpisów „Jaki to język?”, który poświęcony będzie opisom języków. Zauważyłam, że wiele osób trafia na mojego bloga po wpisaniu w wyszukiwarkę „czy trudny jest język x”, „czy warto się uczyć języka x” itd., zatem myślę, że takie ogólne informacje o różnych językach mogą być dla wielu osób przydatne, a dla miłośników języków – interesujące. Byłoby mi miło, gdybyście chcieli współtworzyć tę serię razem ze mną. Oczywiście bardzo chętnie przygotuję wpisy, jednak czytanie tekstu, który jest napisany przez miłośnika danego języka lub osobę, która go dobrze zna, jest o wiele przyjemniejsze i w pewien sposób prawdziwsze. Poza tym, o języku nie trzeba pisać obiektywnie, subiektywizm jest tu jak najbardziej wskazany :)



Cykl ten zaczynam nieprzypadkowo od języka bułgarskiego. Co prawda, jak możecie przeczytać w pierwszym poście, moim językowym numer 1 był i już chyba zawsze pozostanie język albański, ale język bułgarski jest także moją wielką miłością i to właśnie do Bułgarii – ku rozpaczy mojego taty – przeprowadzam się za 2 tygodnie :)


Genetycznie język bułgarski jest językiem słowiańskim, to znaczy, że znajdziemy w nim pewne podobieństwa do języka polskiego. Tych podobieństw jednak nie jest tak wiele, gdyż jest to najbardziej oddalony od polszczyzny język słowiański (razem z językiem macedońskim, który Bułgarzy określają mianem swojego dialektu, a nie osobnego języka). Język bułgarski wyróżnia się m.in. brakiem przypadków, posiadaniem rodzajnika, i to postpozytywnego (występującego za rzeczownikiem, a nie przed nim), brakiem bezokolicznika oraz szeregiem cech, które związane są z jego przynależnością do bałkańskiej ligi językowej.

Bułgarski zapisywany jest cyrylicą, która składa się z 30 liter. Jest to pierwszy język w Unii Europejskiej zapisywany tym alfabetem.

Czy język bułgarski jest łatwy? Sami Bułgarzy twierdzą, że jest on jednym z najtrudniejszych języków. Zawsze, gdy to słyszę, jedynie uśmiecham się pod nosem, bo dyskutować o tym z Bułgarem oczywiście nie ma sensu :) Moim zdaniem, nie należy on do najtrudniejszych języków. Dużym ułatwieniem jest brak przypadków, które zazwyczaj sprawiają problemy w nauce języków obcych. Trudność mogą sprawić natomiast rodzajniki i czasy. Teoretycznie użycie rodzajników wydaje się logiczne i jasne, w praktyce jednak nie zawsze można intuicyjnie określić, czy należy użyć rodzajnika, istnieje także wiele utartych zwrotów, w których rodzajnik po prostu jest lub go nie ma. Jeśli chodzi o czasy, jest ich w języku bułgarskim dziewięć i ich użycie może sprawiać problemy. 

W moim odczuciu stosunkowo szybko dochodzi się do momentu, w którym bardzo dużo się rozumie po bułgarsku. Nawet osoby, które mają problem z mówieniem, nie przykładają się do nauki, rozumieją naprawdę dużo. Wydaje mi się także, że dość szybko można osiągnąć znaczne postępy w znajomości tego języka. Problem pojawia się natomiast w dojściu do perfekcji, na drodze do której stoją wspomniane wcześniej czasy i rodzajniki.

Osobliwością języka bułgarskiego jest tryb nieświadka, czyli specjalna forma czasownikowa, która wyraża treści, których nie byliśmy świadkiem. Używając tego trybu przekazujemy zasłyszaną treść, wyrażamy dystans wobec przekazywanej informacji, a czasem wątpliwość co do jej prawdziwości.

Pisałam już kilka razy, że język bułgarski nie od razu zawładnął moim sercem. Przez jakiś czas miałam do niego obojętny stosunek. Zmieniło się to po obejrzeniu filmu „Pismo do Amerika” (List do Ameryki), który do dziś jest moim ulubionym bułgarskim filmem. Bardzo silnie odczułam ten film, pamiętam to do dziś. Zapragnęłam wyjechać do Bułgarii, poznać Bułgarów, odwiedzić jakąś bułgarską wioskę. Zauroczyłam się brzmieniem języka bułgarskiego, a fascynacja Bułgarią, jej kulturą, przyrodą i magią wzmocniła to uczucie.
Jeśli macie ochotę tutaj obejrzycie cały film z angielskimi napisami. A poniżej zobaczycie trailer filmu.



Tak zaczęła się moja miłość do języka bułgarskiego, która trwa do dziś. Jeszcze teraz czasem potrafi mi się zakręcić łza w oku, gdy słucham czegoś po bułgarsku (tak wiem  dziwactwo ;)).

Przygotowałam dla Was kilka bułgarskich piosenek, abyście mogli posłuchać, jak brzmi ten język i przy okazji poznać bułgarskie oblicze muzyki. Ja bardzo lubię w ten sposób poznawać język obcy.

Б.Т.Р. „Спасение” – jeden z moich ulubionych bułgarskich zespołów rockowych


Ахат „Монолог” – jedna z pierwszych bułgarskich grup heavy metalowych i piosenka, która była jedną z pierwszych bułgarskich piosenek, które poznałam


Остава „Мъничко човече” – alternatywny rock


Goodslav & Лора Караджова „Нека бъде лято” – bardzo pozytywna i przyjemna piosenka, hit lata 2011


Графа & Бобо & Печенката „Дим да ме няма” – hit minionego lata, uwielbiam tę piosenkę!


Графа „Никой” – jeden z najlepszych bułgarskich piosenkarzy muzyki pop


Братя Мангасарян „Теро-реро” – Bułgarzy genialnie umieją śmiać się z otaczającej ich rzeczywistości, a ten zespół, nieistniejący już niestety, był w tym mistrzem


Михаил Белчев „От много, много отдалеч” – romantycznie, słodko, pewnie aż za, ale bardzo lubię tę piosenkę :)


Тони Стораро „Уникат” – aby być uczciwym, nie można pominąć czałgi - bułgarskiego gatunku muzycznego, tzw. popfolku, etnopopu, charakteryzującego się banalnymi tekstami i nieskomplikowaną muzyką, co absolutnie nie przeszkadza w dobrej zabawie przy tej muzyce ;) królem czałgi jest Azis, o którym jakiś czas temu mówiło się w Polsce, ja jednak wolę Toniego Storaro :)


I na koniec coś tradycyjnego – pieśni rodopskie  





Oczywiście to tylko cząstka tego, co oferują bułgarscy artyści, ale już i tak zasypałam Was piosenkami :) 

Jeśli ktoś jest zainteresowany językiem bułgarskim i chciałby się z nim zapoznać bliżej, zapraszam na mój drugi blog Przy kawie.

Jeśli macie ochotę podzielić się swoją miłością do jakiegoś języka lub po prostu napisać kilka słów o języku który znacie lub którego się uczycie  piszcie do mnie, cykl „Jaki to język?” się ucieszy ;)

Miłego weekendu!

15.02.2013

Multikurs – Profesor Henry Intensywny kurs dla początkujących


Swobodny dostęp do komputera i internetu daje nam obecnie bardzo duże możliwości, jeśli chodzi o naukę języka. Mamy łatwy dostęp do nagrań w językach obcych, znajdziemy opis gramatyki, możemy czytać teksty, oglądać filmy i seriale w oryginale. Coraz częściej powstają także specjalne platformy językowe, które oferują nam kursy najróżniejszych języków. Odkąd wypróbowałam Busuu, podchodziłam do takich platform z małym dystansem. Na początku bardzo mi się podobało  przyjemny interfejs, zabawne zbieranie jeżynek, kolorowe lekcje. Zwątpiłam trochę, gdy specjalny test stwierdził, że znam język angielski na poziomie B2, a jak wiecie utrwalam podstawy. Busuu mnie nie przekonało i do dziś dostaję na maila wiadomości o wysychającym ogrodzie językowym :) W ostatnim czasie miałam jednak okazję zapoznać się z inną platformą do nauki języka Multikurs, testując kurs języka angielskiego Profesor Henry. Dziś podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na jego temat.



Multikurs to platforma edukacyjna, która oferuje kursy 9 języków. Prócz znanych języków europejskich (angielski, hiszpański, niemiecki, francuski, włoski, rosyjski), także kilku języków egzotycznych (japoński, chiński i arabski). Oferta platformy obejmuje dwa rodzaje kursów – MultiWords i Intensywny kurs z serii Profesor. MultiWords do narzędzie do nauki słów i zwrotów, opatrzonych nagraniami i przykładami użycia. Dostępny jest także na komórkę. Intensywne kursy z serii Profesor to urozmaicone kursy językowe podzielone na lekcje, z których każda obejmuje 9 modułów, m.in. dialogi, naukę słówek, rozumienie ze słuchu. Projekt otrzymał dofinansowanie ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.

Tyle najważniejszych informacji, które udziela zespół platformy. Ja korzystałam i korzystam nadal z Intensywnego kursu dla początkujących Profesor Henry (poziom A1-A2). Oto moje spostrzeżenia na jego temat:

  • przede wszystkim kurs ma jasną, uporządkowaną i przejrzystą strukturę, składa się z 14 lekcji, które podzielone są na zróżnicowane moduły, ponadto znajdziemy 3 testy podsumowujące lekcje;
  • bardzo spodobała mi się ciekawa i życiowa tematyka, np. nowy chłopak, jak podłączyć sprzęt, ale była impreza, mój chłopak jest egoistą, włamanie;
  • gramatyka opisana jest zawsze na końcu lekcji, tzn. że najpierw poznajemy wszystko w kontekście, a dopiero potem czytamy teorię – duży plus;
  • najpierw zapoznajemy się z nowym słownictwem, a potem mamy do niego trzy rodzaje ćwiczeń, dzięki czemu naprawdę dużo się zapamiętuje; ponadto – co ogromnie ważne – za każdym razem lektor wymawia każde słówko, dzięki czemu się z nim osłuchujemy;
  • przy dialogach jest opcja nagrywania głosu, dzięki czemu możemy wysłuchać swojej wymowy i porównać ją z wymową lektorów; miałam początkowo małe problemy z włączeniem nagrywania, ale w końcu załapałam, jak to zrobić (mówimy, mając cały czas przyciśnięty prawy przycisk myszy); nagrywanie siebie jest bardzo przydatne, bo słuchając nagrania możemy obiektywnie spojrzeć na swoją wymowę, dzięki czemu łatwiej nam korygować ewentualne błędy;  
  • główna lektorka jest Angielką, ale w dialogach i wielu filmikach mamy okazję posłuchać także amerykańskiej wymowy;
  • interfejs jest bardzo czytelny, nie jest ani zbyt nudny, ani przeładowany zbędnymi udziwnieniami, nawigacja jest łatwa – dla mnie to bardzo ważne;
  • filmiki są zabawne i przyjemnie się je ogląda;
  • podoba mi się, że można swobodnie przechodzić do różnych części kursu, niektóre elementy można omijać (np. tematy, które już znamy); można wracać do wcześniej już wykonanych ćwiczeń, aby poprawić swoje rezultaty lub po prostu powtórzyć materiał;
  • czasem irytowało mnie to, że gdy w ćwiczeniu pomylimy się w jakimś słówku, musimy poprawiać całe zadanie, a nie tylko to słówko; choć z drugiej strony nigdy nie zaszkodzi powtórzyć całości.


Jeśli chodzi o wady tego produktu, to są to wszystkie rzeczy, które można zarzucić kursowi internetowemu. Istnieją zwolennicy tradycyjnych książek, którzy nie lubią uczyć się przed komputerem, a także entuzjaści metod, które udostępnia nam technologia. Każda z tych form ma i wady, i zalety. Ja co prawda lubię mieć słówka zapisane na papierze, ale taki kurs jak najbardziej mi odpowiada. Zauważyłam też, że świadomość, że ma się do niego czasowy dostęp jest bardzo motywująca do nauki. Poza tym, jakoś łatwiej rozwiązywać ćwiczenia na komputerze, niż w książce. Ale słówka i tak przepisuję na kartkę :)

Oczywiście każdy świadomy uczący się języka, wie, że bez naszego zaangażowania  żaden kurs nie zrobi cudu, tak jak i nauczyciel w szkole językowej nie włoży nam cudownie wiedzy do głowy. Ale jeśli mamy chęć i zaangażujemy się, ten kurs może być świetnym przewodnikiem. Wydaje mi się także, że jego cena nie jest wysoka (50 zł za 3 m-ce, 71 zł za pół roku i 107 zł za rok, a np. miesiąc w Busuu kosztuje 66,62 zł po zniżce i 83 zł w cenie regularnej). Mogę z pełną odpowiedzialnością polecić Wam ten kurs, sama rozważę na pewno wykupienie poziomu średnio-zaawansowanego, gdy już skończę podstawę. A jeśli chcecie się sami przekonać, istnieje możliwość bezpłatnego przetestowania kursu, wystarczy wejść na multikurs.pl.










08.02.2013

Jak polepszyć rozumienie ze słuchu?


Rozumienie ze słuchu jest bardzo ważną umiejętnością językową. Jednocześnie dla wielu osób jest jedną z tych trudniejszych do opanowania. Możemy ładnie pisać, znać gramatykę, wiele słówek, a gdy usłyszymy tekst w obcym języku, może się okazać, że prawie nic nie rozumiemy. To może być bardzo frustrujące. Muszę przyznać, że bardzo długo rozumienie ze słuchu było moim największym problemem i bardzo nie lubiłam ćwiczeń z tym związanych. Z czasem jednak zrozumiałam swoje błędy i zmieniłam nastawienie. Mam dziś dla Was marysiowy mini-poradnik o tym, jak polepszyć rozumienie ze słuchu.

Ky Olsen, źródło: flickr.com

Krok 1: Wyzbycie się obaw

Strach w nauce języka nigdy nie przynosi nic dobrego, może nas jedynie blokować. Najbardziej odczuwalne jest to, gdy boimy się mówić w języku obcym, ale strach może być także barierą w rozumieniu, gdy obawiamy się, że nie zrozumiemy tekstu czy osoby, z którą rozmawiamy, gdy – zamiast się rozluźnić – od razu jesteśmy spięci. W konsekwencji możemy nie zrozumieć nawet słów, które znamy. Jeśli nie pozbędziemy się obaw, ciężko będzie nam osiągnąć postępy. Po pierwsze musimy uświadomić sobie, że rozumienie ze słuchu nie jest rzeczą łatwą i to normalne, że trudniej nam zrozumieć to, co słyszymy niż to, co czytamy. W tekście mówionym dochodzi akcent, intonacja, szybkość mówienia czy po prostu inne uwarunkowania mówiącego, np. wada wymowy. Nawet po polsku czasem mamy problem zrozumieć naszego rozmówcę, np. jeśli ktoś mówi szybko, musimy czasem poprosić go o powtórzenie. Nie dziwmy się zatem, że jest nam trudno zrozumieć obcokrajowca.

Ważna jest zatem zmiana podejścia, jeśli nie zrozumiemy czegoś – trudno! Zawsze możemy spytać jeszcze raz. Jeśli znowu nie zrozumiemy, to znaczy, że po prostu musimy popracować nad słuchaniem ze zrozumieniem i uczyć się słownictwa, ale to nie znaczy, że jesteśmy beznadziejni i nigdy nie będziemy rozumieć :) Jeśli natomiast robimy ćwiczenie – powtarzajmy w kółko, tak długo aż zrozumiemy, o co chodzi. Jeśli słuchamy milionowy raz i dalej jest trudno, zajrzyjmy do transkrypcji. Nie bójmy się, że nie zrozumiemy, mamy do tego prawo i zawsze możemy być lepsi. Dopiero z takim podejściem dwa pozostałe punkty mogą dać zauważalne postępy.

Krok 2: Osłuchiwanie się z językiem

Bardzo ważna rzecz, jednak bardzo często albo niedoceniana, albo przeceniana. Część osób myśli, że to strata czasu – jeśli nie rozumiem wiele, to po co mam słuchać radia i oglądać seriale? Część natomiast myśli, że samo słuchanie jest już świetnym ćwiczeniem językowym. Otóż nie do końca tak jest. Samo słuchanie, bez zapisywania słówek, bez analizowania, powtarzania nie sprawi cudu, co jednak nie oznacza, że jest bez sensu. Co to znaczy? Musimy rozgraniczyć osłuchiwanie się z językiem i ćwiczenie umiejętności rozumienia ze słuchu. Osłuchujmy się z językiem, gdy robimy coś innego lub gdy nie mamy siły na ćwiczenia językowe. Nie przejmujmy się wtedy słówkami, których nie znamy, nie łapmy słowników, odłóżmy długopisy. Słuchajmy zrelaksowani, bez żadnej presji lub po prostu w tle, gdy robimy inne rzeczy. W ten sposób wpoimy sobie melodię języka, łatwiej nam będzie potem rozgraniczać słowa, stworzymy sobie świetną podstawę do łatwiejszego rozumienia i mówienia. Słuchajmy zatem już od pierwszych dni, nawet jeśli jeszcze nic nie rozumiemy.

Krok 3: Ćwiczenie, ćwiczenie, ćwiczenie

Tak jak pisałam, bez ćwiczeń się nie obędzie. Ale jeśli podejdziemy do nich bez żadnych obaw, zrelaksowani i osłuchani z językiem, to będzie to jedynie przyjemność. Jak ćwiczyć słuchanie ze zrozumieniem? Najpierw musimy znaleźć odpowiedni materiał, a jest ich w internecie mnóstwo. Zaczynając od dłuższych, np. seriali, kończąc na podcastach i piosenkach. Potem wymyślamy formę ćwiczenia. Można np. przy pierwszym słuchaniu wyłapywać kluczowe słowa, a potem ułożyć plan wydarzeń lub krótko opisać, o co chodziło. Uzupełniamy informacje po kolejnych odsłuchaniach, a potem zaglądamy do transkrypcji i zapoznajemy się ze słownictwem. Warto korzystać także z ćwiczeń w gotowych kursach i podręcznikach. Gotowe ćwiczenia znajdziemy też na stronach z podcastami czy innych stronach, np. tutaj i tutaj znajdziemy ćwiczenia polegające na uzupełnianiu luk.

Polecam także cenne rady, które znajdziecie na Planecie Angielskiego i artykuł Moniki z Inglisz Ticzer, w którym przeczytacie wszystko o podcastach.


A jakie są Wasze doświadczenia związane z rozumieniem ze słuchu? Macie jakieś swoje sposoby na ćwiczenia, znacie jakieś ciekawe strony z ćwiczeniami? A może nie macie z tym większych problemów? :)

01.02.2013

Kilka prawd o Nauce Języka


Znacie Naukę Języka? Wiele osób jej nie lubi, są tacy, których trochę przeraża, część myśli, że jest niewdzięczna i zbyt skomplikowana. Tymczasem jest to niesprawiedliwa ocena, najczęściej myślą tak tacy, którzy albo nigdy tak naprawdę jej dobrze nie poznali, albo poznali ją ze złej strony, bo przecież nie ma ideałów. Warto pozbyć się uprzedzeń i poznać ją bliżej. 


Oto kilka prawd o Nauce Języka:

1. Nauka Języka lubi porządekdobry plan działania, uporządkowane miejsce pracy, porządek w notatkach – to lubi i tego potrzebuje, aby się skupić i działać w pełni efektywnie. Lubi wiedzieć, co ją czeka i mieć jasno określoną strategię, w przeciwnym razie jest trochę zagubiona i zdezorientowana.

2. Nauka Języka nie lubi ograniczeń – lubi uporządkowanie, ale nienawidzi ograniczeń. Plan jest jej drogowskazem, ale często go zmienia w zależności od potrzeb i sytuacji. Korzysta z wielu metod, robi to, na co ma ochotę i nie lubi, gdy ktoś jej mówi, że coś nie jest dla niej. Wszystko musi wypróbować na sobie.

3. Nauka Języka nie lubi stereotypów – jest otwarta na nowe znajomości, nigdy nie ocenia ze względu na płeć, wiek czy doświadczenia. Myślisz, że jesteś za stary, nie masz talentu, jesteś nieśmiały i dlatego Cię nie polubi? Nic bardziej błędnego – dla niej stereotypy to bzdura i lubi obalać wszelkie mity.

4. Nauka Języka lubi być lubiana – wprawdzie jest dobrze nastawiona do wszystkich, jednak jej uczucia nie są bezwarunkowe. Gdy ktoś nie robi nic, by choć trochę ją polubić albo otwarcie okazuje jej niechęć, nigdy nie odczuje tego, jaka potrafi być oddana, co więcej – może poznać jej ciemną stronę. 

5. Nauka Języka ma przyjaciółkę Motywację – tak, to wielka przyjaźń. Są nierozłączne od kołyski. Nigdzie nie ruszają się bez siebie, bo Nauka Języka bez Motywacji po prostu nie jest sobą, co więcej – mówi, że nie może bez niej żyć. Chcesz dogadać się z Nauką Języka? Musisz walczyć o Motywację.

6. Nauka Języka ma swoje nawyki – jedni piją kawę, drudzy palą papierosy, jeszcze inni nie mogą funkcjonować bez kubka jogurtu, ona natomiast uwielbia poznawać nowe słówka, oglądać filmy, zgłębiać gramatykę, czytać książki, pisać teksty. Najlepiej ciągle, codziennie, jak najczęściej – ot, takie jej małe uzależnienie.

7. Nauka Języka jest bardzo wdzięczna – jeśli ją polubisz choć trochę, uszanujesz to, że lubi porządek, zaakceptujesz jej nawyki i polubisz Motywację, ona odda Ci całe swoje serce. Da Ci wiele, okaże swą wdzięczność, możliwe nawet, że ją pokochasz. Taka już jest – ma wiele czaru, po prostu musisz ją lepiej poznać, a nie da się ukryć, że warto.



Wpis oczywiście z przymrużeniem oka ;)



Chciałam także przypomnieć o prośbie z ostatniego postu. Jeśli ktoś z Was choć przez chwilę zastanawiał się nad przysłaniem mi maila, ale zrezygnował po pierwszym zdaniu (ja często tak robię ;)), to niech spróbuje jeszcze raz i napisze choć dwa zdania. Każda opinia może być przydatna dla wszystkich zagubionych na językowej drodze. E-book będzie do pobrania za darmo, a przy każdej opinii znajdą się Wasze adresy blogów, nazwiska, cokolwiek chcecie :)

Miłego weekendu!