Syndrom przymiotnika złożonego w staro-cerkiewno-słowiańskim, czyli o motywacji i celu w nauce języka obcego
Tytuł posta wiąże się z pewną historią ze studiów. Na każdej filologii, która obejmuje jakiś język słowiański, studenci mają szczęście zapoznać się z przemiłym językiem staro-cerkiewno-słowiańskim. Pozwoliłam sobie na małą ironię, dlatego że mam małą niechęć do języków wymarłych. Owszem, może być dla kogoś satysfakcjonujące, że przeczyta jakiś tekst po łacinie, naprawdę szczerze podziwiam ludzi, którzy się tym fascynują, ja jednak nie pałam miłością do języka, którym nie porozmawiam z jego użytkownikami, bo poznanie kultury danego kraju, żywe uczestniczenie w jego życiu, rozmowa z ludźmi – są częścią mojej motywacji do nauki języka. Nie przekonują mnie też opinie, że nauka łaciny jest pomocna w nauce języków romańskich, a języka staro-cerkiewno-słowiańskiego – słowiańskich. Bez wątpienia tak jest, ale wolę czas, który miałabym poświęcić na ich naukę, przeznaczyć na naukę tych, które „żyją” :) Są jednak tacy, dla których pomocna rola tych języków czy satysfakcja ze zgłębiania treści st...