29.09.2013

Inspirujące cytaty

Pobudzają do działania, wywołują uśmiech i urzekają trafnością. Słowa, które mają w sobie moc. Wyjątkowe i prawdziwe. Inspirujące. 


1. A different language is a different vision of life. – Federico Fellini

2. If you talk to a man in a language he understands, that goes to his head. If you talk to him in his own language, that goes to his heart. Nelson Mandela

3. The limits of my language are the limits of my world. Ludwig Wittgenstein

4. Knowledge of languages is the doorway to wisdom. Roger Bacon

5. Language is not a genetic gift, it is a social gift.  Learning a new language is becoming a member of the club – the community of speakers of that language. Frank Smith

6. You can never understand one language until you understand at least two. Geoffrey Willans

7. To have another language is to possess a second soul. Karol Wielki

8. Language is the road map of a culture. It tells you where its people come from and where they are going. Rita Mae Brown 

9. With languages, you are at home anywhere. ― Edward De Waal

10. Pojąłem, że każdy świat ma własną tajemnicę i że dostęp do niej jest tylko na drodze poznania języka. Bez tego świat ów pozostanie dla nas nieprzenikniony i niepojęty, choćbyśmy spędzili w jego wnętrzu całe lata. Co więcej — zauważyłem związek pomiędzy nazwaniem a istnieniem, bo stwierdziłem po powrocie do hotelu, że widziałem na mieście tylko to, co umiałem nazwać, że na przykład pamiętałem napotkaną akację, lecz już nie drzewo, które stało obok niej, ale którego nazwy nie znałem. Słowem, rozumiałem, że im więcej będę znał słów, tym bogatszy, pełniejszy i bardziej różnorodny świat otworzy się przede mną.― Ryszard Kapuściński, "Podróże z Herodotem"

To moja dziesiątka. Dodacie coś od siebie? :)

21.09.2013

Gadka po naszamu

Na łulicy leży zemdlały chłop. Zlatujó się ludzie, żeby pomóc.
- Dać mu szkiełko sznapsu - mówji psiyrsza kobjyta.
- Róbta jymu sztuczne łoddychanie – radzi druga.
Wezwijta lykarza z karytkó pogotowja – wrzeszczy trzeci.
Zemdlały łotwśyra łoczy i mówji:
– Przestańta gadać jedyn bez drugygo. Zróbta, co wóm redziła ta pśyrsza mniła pani!


Pochodzę z Kociewia. Nie jest to region geograficzny, a etniczno-kulturowy. Dumną stolicą Kociewia jest Starogard Gdański, ważnym miastem jest też znany na pewno wszystkim użytkownikom kolei Tczew. Ja natomiast pochodzę z pięknej wsi koło Gniewu. Gwara Kociewiaków jest bardzo zróżnicowana przez co mówi się raczej o gwarach kociewskich, które łączą wspólne cechy. Rzeczywiście, rodzice opowiadali mi, że nawet w naszej okolicy każda wieś miała swoją charakterystyczną mowę i od razu było wiadomo, kto z jakiej wsi pochodzi.

Gwara kociewska nie jest tak silnie zakorzeniona w świadomości mieszkańców regionu jak gwara góralska czy śląska, nie jest tak pielęgnowana jak gwara sąsiadów Kociewiaków – Kaszubów – która właściwie jest językiem, z którego nawet można zdawać maturę. Na razie jest żywa. Starsi ludzie mówią po kociewsku, osoby w moim wieku rozumieją i używają kociewskich słów, dzieci uczą się wierszy i opowiadań. Co będzie jednak za kilkadziesiąt lat? Piękna recytacja kociewskiego wiersza nie przekłada się na znajomość gwary. Ja też 15 lat temu jeździłam na konkursy gwary kociewskiej. Mówiłam wiersze, śpiewałam i opowiadałam zabawne historie, będąc przebrana za wąsiastego i brzuchatego dziadka. „Pamniantum eszcze ździebko, jak to czansto i gansto przyłaził do mego łojca stary Aleksy Jabłónka. Zawżdy chantny był do gadki ji śpsiwu…” pamiętam do dziś. Lubiłam to, lubiłam czytać bajki kociewskie Bernarda Janowicza i rozmawiać z mamą na temat gwary. Mimo to miałabym teraz trudność, żeby sklecić dłuższą wypowiedź po kociewsku.

Pielęgnowanie gwary jest czymś pięknym i ważnym. Jaką ma jednak przyszłość? Małe dzieci łatwo namówić do wzięcia udziału w konkursie, jednak z wiekiem młodzi Kociewiacy tracą zainteresowanie, przeprowadzają się, a gwara nie jest im do niczego potrzebna. Trudno przecież, żeby mówić nią na co dzień, a to, czego nie używamy, odchodzi w zapomnienie. Nie da się zatrzymać pewnych procesów. Żywa gwara zaniknie. Walczyć można jednak o pamięć, o pielęgnowanie tradycji. Co z tego, że powiedziany na konkursie wiersz jest oderwany od żywej gwary? Liczy się pamięć. Świadomość, skąd się pochodzi, zainteresowanie historią i kulturą swojej małej ojczyzny. Może za 100 lat nikt już nie będzie mówił gwarą na co dzień, ale będzie się o niej pamiętało. Warto organizować takie konkursy, warto mówić o gwarze w szkole i w domu. Warto pielęgnować tradycję, bo to część naszej tożsamości.


Co sądzicie na ten temat? Staracie się pielęgnować swoją gwarę czy nie ma to dla Was znaczenia? A może ktoś z Was umie swobodnie mówić gwarą? Jestem ogromnie ciekawa Waszych opinii na ten temat :) i przy okazji dowiem się, skąd pochodzicie :)

13.09.2013

Angielski w pracy i biznesie – Wydawnictwo Lingo

Podczas pobytu w Polsce odwiedziłam niezawodną Biedronkę, w której kupiłam „Angielski w pracy i biznesie” Wydawnictwa Lingo. Chwilę się wahałam, bo folia uniemożliwiała zajrzenie do środka (sprytny trik!), a o kursach tego wydawnictwa nic nie słyszałam, ale obniżka z 39,90 zł na 21,90 zł zachęciła mnie do zaryzykowania. Nie żałuję i dziś chcę Wam polecić zakup tego kursu.


Zacznę od kilku podstawowych informacji. Kurs składa się z 30 lekcji, z których każda rozpoczyna się dialogiem lub tekstem. Po dialogu podawane jest słownictwo wraz z kontekstem oraz konstrukcje gramatyczne w nim użyte przedstawione w naprawdę przyjemny sposób. Całość kończy się ćwiczeniami z kluczem odpowiedzi, po których znajdziemy ciekawostkę. Do książki dołączone są trzy płyty: CD-ROM z częścią kursu w wersji multimedialnej i grami językowymi, CD z audiobookiem i e-bookiem oraz Audio CD z nagraniami. Fragmenty w PDF i MP3 można otworzyć na stronie wydawnictwa.

Budowa kursu bardzo mi się podoba. Słownictwo przedstawiane jest tylko w kontekście, gramatyka omawiana jest na przykładach w podpunkcie „Jak to działa?”, nacisk więc położony jest na to, co wyrażamy daną konstrukcją i jak wygląda jej użycie w praktyce. Osoby mniej zaawansowane może zniechęcać tematyka kursu – „Angielski w pracy i biznesie”. Niepotrzebnie, dlatego że daleko mu do trudnych podręczników dotyczących słownictwa biznesowego. Według informacji z okładki, kurs obejmuje poziomy A2 i B1 oraz przygotowuje do B2 zgodnie z klasyfikacją Rady Europy. I rzeczywiście, stworzony jest tak, aby osoby z podstawową znajomością języka mogły sobie poradzić i poznać słownictwo, które może im się przydać w pracy.

Duży plus za dołączone płyty. CD-ROM zawiera wprawdzie tylko teksty z początku lekcji i proste ćwiczenia ze słownictwem, a gry językowe nie są warte uwagi, ale dzięki CD możemy otworzyć książkę na tablecie i czytniku e-booków oraz posłuchać wszystkich tekstów.

Tak sobie czytam, co napisałam i coś za dużo entuzjazmu tu widzę :) No, ale cóż zrobić, rzeczywiście podoba mi się ten kurs i chyba nic więcej od niego bym nie wymagała. Mogę go polecić z czystym sumieniem, nawet za 39,90 zł, ale kto jest zainteresowany, niech biegnie do Biedronki, może jeszcze coś znajdzie :) Były tam także kursy z serii „Raz a dobrze”, z tego co pamiętam, prócz angielskiego widziałam też hiszpański, niemiecki i francuski.

Znacie kursy Lingo?