18.08.2013

Jaki to język? – język niderlandzki

Zastanawialiście się kiedyś, jakim językiem jest niderlandzki? Na to pytanie odpowie Wam dziś Dora, która prowadzi bloga Język holenderski – pół żartem, pół serio. Zapraszam!


Język  Spinozy, Maty Hari,  Erazma z Rotterdamu i Leo Beenhakkera, a także malarzy – Rembrandta,  van Gogha i Mondriaana. To w tym języku Anna Frank prowadziła swój dziennik, ukrywając się w czasie wojny na tyłach jednej z amsterdamskich kamienic. Język kraju tulipanów, chodaków i wiatraków.  Język zapalonych  rowerzystów i miłośników sera.  Niderlandzki. 

Pomnik Anny Frank przed jej domem
w Amsterdamie (Wikipedia Commons)

Niderlandzki? Holenderski? A może flamandzki?

Oficjalna nazwa to język niderlandzki. Tym językiem posługują się zarówno Belgowie, jak i Holendrzy,  a także mieszkańcy Surinamu  i byłych Antyli Holenderskich.  Jednak każdy region posiada własną odmianę tego języka. I tak flamandzki to zbiór dialektów języka niderlandzkiego, które królują na terenie Belgii. Holenderskim posługują się głównie mieszkańcy Holandii. Różnice między tymi dialektami (lub jak podkreślają niektórzy - językami) są jednak na tyle małe, że znając jeden z nich bez problemu zrozumiemy i drugi. Podstawa gramatyczna jest w zasadzie taka sama, nieco odmienny akcent i trochę inne słownictwo nie stanowią większego problemu. Belgowie są bardziej wierni swojej tradycji językowej, Holendrzy zaś z biegiem czasu wplatają coraz więcej angielskich makaronizmów, co wydaje się naturalną konsekwencją dwujęzyczności społeczeństwa, bowiem prawie każdy Holender zna również angielski.

Co to za język?

Niderlandzki wywodzi się z grupy języków germańskich i wykazuje duże podobieństwo do niemieckiego, zwłaszcza pod względem gramatyki. Sporo słówek będzie brzmiało swojsko również dla osób znających  angielski.  Uważam jednak, iż jest to język dużo prostszy od wyżej  wymienionych, gdyż w przeciwieństwie do angielskiego jest fonetyczny – czyli tak samo piszemy, jak czytamy. To wymaga co prawda zapoznania się z zasadami wymowy i pisowni, ale potem nauka idzie już z górki ;) Poza tym niderlandzki ma tylko dwa rodzajniki – de i het, które nie podlegają odmianie. Przyznajcie sami, że w porównaniu do niemieckiego, gdzie der, die, das trzeba odmieniać zawsze i wszędzie, to duże ułatwienie J

Jak on brzmi?

Można dużo pisać o języku, ale jego brzmienie, barwę i kształt najlepiej zaprezentować bezpośrednio – niech język mówi sam za siebie ;)


W powyższym fragmencie była królowa Beatrix przedstawia swojego syna Willema Alexandra jako króla Niderlandów.  Po prawej stronie stoi Maxima – żona Willema.

A poniżej jeszcze jedna próbka – tym razem hymn państwowy  w starszej wersji niderlandzkiego z angielskim tłumaczeniem:


Językowe kwiatki

Każdy język ma swoje ciekawostki, które są powodem do śmiechu dla obcokrajowców, czasem wzbudzają ich złość lub żenują. Dla Polaków niebywałym ewenementem jest na początku słowo goedemorgen – dzień dobry, a dokładnie jego potoczna forma goeiemorgen. Wygląda niewinnie, prawda? Ale tylko na papierze, bowiem kiedy zgodnie z zasadami niderlandzkiej wymowy g przeczytamy jak ch, a oe jak u, wychodzi nam…. no właśnie ;)
Poza powitaniem mam jeszcze kilka moich ulubionych słówek. Jednym z nich jest de donderdag  (czyt. de donderdach) – czwartek . Do dziś to słowo kojarzy mi się z piorunami i grzmotami za sprawą powiedzenia  „A niech to dunder świśnie”.  I wciąż uśmiecham się przy słowie de wc bril, które w dosłownym tłumaczeniu oznacza ubikacjowy  okular, a to po prostu deska sedesowa.
Bardzo lubię też słówko de komkommer – ogórek – ze względu na jego brzmienie.  

Czy warto się go uczyć?

To zależy od sytuacji. Na pewno warto poznać chociaż jego podstawy, jeśli ktoś zamierza zostać w Holandii na dłużej. Holendrzy wobec narastającej w ostatnich latach fali imigrantów  kładą duży nacisk na naukę języka, a w instytucjach  państwowych urzędnicy mają odgórny przykaz komunikowania się w języku ojczystym.  Trzeba jednak przyznać, że nawet początkowe próby porozumiewania się po holendersku budzą ogromną sympatię i ułatwiają kontakt.  Nawet za kilka wydukanych słów często dostaniemy życzliwy uśmiech i komplement, co bardzo motywuje do dalszej nauki. Ponadto bez znajomości języka nie pozna się naprawdę kraju, a i zwykłe życie jest dużo trudniejsze i bardziej frustrujące, nawet jeśli niemal wszyscy wokół  potrafią mówić po angielsku. Tak więc tym, którzy myślą o emigracji do Królestwa Niderlandów – gorąco polecam naukę. A wszystkich zainteresowanych Holandią – czy to poznaniem języka, czy po prostu ciekawych innego kawałka świata – zapraszam do siebie: www.jezykholenderski.blogspot.com

Dora

08.08.2013

Pięć przydatnych stron do nauki języków

Z roku na rok powstaje coraz więcej serwisów do nauki języków. Jeszcze kilka lat temu takie strony można było policzyć na palcach, teraz jest ich tak dużo, że łatwo się pogubić. Dziś chcę się z Wami podzielić pięcioma stronami, które według mnie zdecydowanie zasługują na uwagę. 

1. Vocabla


Vocabla to świetne narzędzie do nauki angielskich słówek stworzone przez Polaków. Polega na budowaniu bazy słownictwa, którego stopniowo się uczymy. Słówka można dodawać samodzielnie lub korzystać z przygotowanych zestawów. Uczymy się wybierając odpowiedź, mówiąc ją na głos lub zapisując. Poprawne odpowiedzi są punktowane i możemy otrzymać odznakę za dobre osiągnięcia. Największym plusem jest jednak dodatek do Chrome, dzięki któremu po kliknięciu dwa razy na angielskie słówko, otrzymamy jego tłumaczenie i możemy dodać je do listy słówek do nauki. Vocabla dostępna jest także jako aplikacja na telefon.
Minusem jest fakt, że możemy uczyć się tylko słówek angielskich, ale serwis bardzo szybko się rozwija (dostępny jest m.in. w języku hiszpańskim, tureckim czy chińskim), może więc w przyszłości zostaną dodane kolejne języki. Można też zdecydować się na wybór innego języka niż polski, ucząc się języka poprzez język.

2. Italki

Italki to jeden z serwisów społecznościowych stworzonych dla uczących się języków. Spodobał mi się ze względu na przejrzystość, brak przeładowania zbędnymi dodatkami i konkretny cel, jakim jest wzajemna pomoc w nauce. Odpłatnie możemy umówić się na lekcje z profesjonalnym nauczycielem lub korepetytorem, za darmo znajdziemy partnera językowego, z którym możemy korespondować czy rozmawiać na skype. Będąc nauczycielem, możemy zaoferować tam swoje usługi. Co jeszcze daje nam serwis? Możemy zadać pytanie dotyczące języka w zakładce Dyskusja, a także pisać notki, które będą sprawdzane przez native speakerów. Mimo że serwis nie jest tak popularny, jak Busuu czy Livemocha, baza osób tam zarejestrowanych jest dość duża.

3. Radio Lingua



Na stronie Radio Lingua Network znajdziemy wiele świetnych lekcji audio i podcastów. Najwięcej z nich dotyczy hiszpańskiego i francuskiego, ale znajdziemy także inne języki. Niestety dostęp do niektórych materiałów jest płatny, nie brakuje jednak bezpłatnych nagrań. Bardzo przypadły mi do gustu. Polecam. 

4. Forvo

Forvo to baza wymowy słówek zawierająca słownictwo z ponad 300 języków. Budowana jest przez użytkowników strony, którzy nagrywają swoją wymowę, którą każdy zainteresowany może odsłuchać. Baza jest naprawdę bardzo duża i zawiera języki mało popularne. Dla przykładu  zainteresowani mongolskim znajdą tam ponad 900 słów, czeczeńskim ponad 700, a tamilskim blisko 1800 słów. Świetna sprawa.

5. Duolingo



Duolingo to moje najświeższe cudowne odkrycie. Oferuje całkowicie bezpłatną naukę sześciu języków – angielskiego (tylko po hiszpańsku), hiszpańskiego, francuskiego, niemieckiego, portugalskiego i włoskiego. Jest idealnym połączeniem przyjemnej nauki z ciekawym pomysłem i dobrą realizacją. Przewodnikiem po programie jest zielona sowa, a nauka przypomina grę. Nie dostaniemy się do kolejnego poziomu, nie ukończywszy poprzedniego, za każdą złą odpowiedź tracimy serduszko, a gdy nie mamy już żadnego, zaczynamy zadanie od nowa. Na czym polegają zadania? Głównie na tłumaczeniu zdań, pisaniu zdań ze słuchu oraz uzupełnianiu wyrazów. W kontekście uczymy się nowych wyrazów i gramatyki, a po najechaniu myszką na konkretny wyraz, możemy zapoznać się z jego wszystkimi znaczeniami i odmianą. Do tego nasze osiągnięcia są monitorowane, wiemy dokładnie, ile nowych słów poznaliśmy i ile dni bez przerwy się uczyliśmy. Ale Duolingo to nie tylko świetny sposób na rozpoczęcie nauki nowego języka. Zaawansowani użytkownicy mogą czytać i tłumaczyć artykuły i różne teksty. Takie tłumaczenia są sprawdzane przez kilka osób, dzięki czemu wspólnymi siłami, przy okazji ćwiczeń językowych, powstają wartościowe tłumaczenia.
Jedynym minusem jest fakt, że możemy uczyć się tylko po angielsku lub hiszpańsku, jeśli jednak znamy choć podstawy, a zaczynamy przygodę z nowym językiem, nie powinno być problemu. Poza tym, nauka języka poprzez język ma same plusy.
Żeby przetestować Duolingo, wybrałam hiszpański, który jak wiecie marzy mi się od dawna. Bardzo się wciągnęłam w zabawo-naukę i jak na razie jestem stroną zachwycona. Dostępna jest także aplikacja na telefon. Z niej jednak nie korzystałam. 


W zakładce Linki z prawej strony znajdziecie inne strony, które warto odwiedzić. Większość już wymieniałam w postach na blogu. Planuję zrobić w nich mały porządek tak, aby w jednym miejscu zebrać przydatne miejsca w sieci – te sprawdzone i naprawdę warte polecenia. Jeśli znacie jakieś inne ciekawe strony, których nie ma w tym poście i w zakładce z linkami, podzielcie się nimi w komentarzu. Na pewno komuś się przydadzą, ja też z chęcią do nich zajrzę :)