31.03.2013

Wyzwanie – cztery sprawności językowe w cztery tygodnie


Dzisiaj mam dla Was i dla siebie propozycję czterotygodniowego wyzwania. W ostatnim czasie pisałam o wszystkich sprawnościach językowych i ćwiczeniach z nimi związanych. Teraz przyszedł czas na przejście od teorii do praktyki.


Proponuję Wam cztery tygodnie intensywnej pracy nad czterema sprawnościami językowymi. Tylko 4 tygodnie, po których wyzwanie się skończy i aż 4 tygodnie, po których będziemy czuć ogromną satysfakcję z miesięcznej pracy.

Wyzwanie rusza jutro, 1 kwietnia (to nie żart ;)). A to jego ogólne zasady:

1. Każdy tydzień będzie poświęcony innej sprawności:

I tydzień: 1-7.04 PISANIE
II tydzień: 8-14.04 SŁUCHANIE
III tydzień: 15-21.04 CZYTANIE
IV tydzień: 22-28.04 MÓWIENIE

2. Cele wyzwania:
  • motywacja – podejmując wyzwanie, motywujemy się, mobilizujemy się do działania; mamy konkretny cel do zrealizowania;
  • nauka – miesiąc nauki = ogrom satysfakcji, brak poczucia winy, że znowu nic nie robimy i nowe informacje w głowie;
  • budowanie strategii – ćwiczymy wszystkie sprawności językowe, próbujemy wielu metod i sposobów na naukę; wybieramy metody najlepsze dla nas, budując swoją strategię językową i wyrabiamy w sobie nawyk codziennej nauki.

3. Sami ustalamy sobie plan działania – ile minut dziennie będziemy ćwiczyć, ile razy w tygodniu i kiedy. Ważne, aby na początku tygodnia sporządzić dokładny plan. Ja poświęcę się nauce godzinę dziennie (od 9 do 10) od poniedziałku do soboty.



Nie ma znaczenia, na jakim etapie nauki jesteście, nie ma znaczenia, jaki plan sobie stworzycie, ważne, żeby ten miesiąc był miesiącem nauki. Jeśli macie ochotę się przyłączyć – zapraszam serdecznie :) Możecie napisać o tym w komentarzu dla wzmocnienia motywacji, możecie też po prostu zdecydować się na wzięcie udziału przed samym sobą. Jeśli traficie na ten wpis po 1 kwietnia, każdy dzień jest dobry, by rozpocząć wyzwanie :)

Jutro zamieszczę wpis rozpoczynający I tydzień i całe wyzwanie. Zapraszam! :)



A wszystkim, którzy obchodzą Święta Wielkanocne życzę samych wspaniałości, rodzinnej atmosfery, wiosny w sercach, uśmiechu, radości i duuużo szczęścia! Tym, którzy nie obchodzą też ;)

23.03.2013

Jaki to język? – język norweski


Zapraszam dzisiaj na drugą odsłonę cyklu Jaki to język?, której bohaterem będzie język norweski. Artykuł przygotowała dla Was Marta z Nocnej Sowy. Dowiecie się z niego nie tylko, jakim językiem jest norweski, ale także, co jest niezwykłego w Norwegii i ludziach północy. Zapraszam do lektury!


Pamiętam moją pierwszą styczność z językiem norweskim.  Już na etapie próby przedstawienia się, uznałam, że to okropnie trudny język: Jeg heter Marta. Hvordan går det? - Nazywam się Marta. Jak się masz? Łatwo napisać, gorzej z wymową. Nie miałam wtedy pojęcia, że za kilka lat zamieszkam w Norwegii, a sam język zafascynuje mnie do tego stopnia, że zdecyduję się na prowadzenie bloga o norweskim.

Z czasem okazało się, że to najłatwiejszy spośród języków skandynawskich. Im bardziej poznawałam gramatykę, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że jest ona niezwykle logiczna i prosta. Nie ma tu skomplikowanej odmiany przez przypadki czy osoby. Szyk zdania ma jasne zasady.

Alfabet jest całkiem zbliżony do polskiego, jednak znajdziecie w nim trzy nowe samogłoski: æ, ø, å. Pozostałe litery, przy odrobinie śmiałych prób wymowy, są niemal dziecinnie proste do wypowiedzenia. Zobaczcie, 4-letnia Tina już to opanowała:


A tak całkiem poważnie, to wiem, że moje zapewnienia o tym, że każdy może nauczyć się norweskiego, nie sprawią, że nagle go ktoś pokocha. Tego języka trzeba doświadczyć, polubić ludzi, którzy się nim posługują, zrozumieć ich sposób bycia i poczuć kulturę. Myślę, że to daje o wiele większą gwarancję, że nauka nie znudzi się nam po dwóch miesiącach.

Co jest niezwykłego w Norwegii i ludziach północy?

Myślę, że każdy musi to odkryć samodzielnie. Podzielę się namiastką moich subiektywnych spostrzeżeń z życia codziennego.
- Ludzie są bardzo mili i naprawdę dużo się uśmiechają. Wynika to czasem z ich natury, a czasem nie mają innej możliwości. Żeby prawidłowo wypowiedzieć  niektóre samogłoski muszą się uśmiechnąć np. w spotykanym na każdym kroku słowie Hei :)
-  To kraj, w którym panuje kult lokalności. Odzwierciedla się to w dużej liczbie dialektów, modzie, architekturze, asortymencie sklepowym czy wywieszaniu flagi na znak obecności domowników.

Tak wygląda Święto Konstytucji w Oslo, obchodzone hucznie w całym kraju 17 maja
(warto się wtedy wybrać do Norwegii).
- Spotkacie tu ludzi żyjących w zgodzie z naturą, tak mocno związanych z górami, jak i morzem. Łatwo w tym kraju trafić na łosia, renifera lub trolla. Wszystkie, bez wyjątku należy szanować. W święta zamiast Mikołaja, spotkacie skrzata.
- Ludziom północy nie jest straszna zła pogoda. Mają za to specjalne słowo na pogodę, która jest wystarczająco dobra, żeby wyjść na zewnątrz – opphold. Nic dziwnego, że wiele kawiarni przez cały rok prowadzi ogródki na dworze. Zimą biega się na nartach (widok ludzi z nartami w metrze czy autobusie to normalka), a latem na nartorolkach.
- To kraj dobrego designu. Dużą rolę przywiązuje się tu do jakości przestrzeni. Nowoczesna architektura współgra z tradycyjną zabudową. Uliczne reklamy nie przytłaczają otoczenia (choćby dlatego, że jest ich niewiele). Spotkacie tu minimalistyczne i funkcjonalne rozwiązania, które są charakterystyczne dla całej Skandynawii.
- Jeśli zastanawiasz się nad typowo norweską muzyką, to większość światowych zespołów Black Metalowych pochodzi właśnie stąd. Norwegia słynie także z dobrego jazzu (choćby Jan Garbarek) i elektroniki (np. Röyksopp). Nie są to gatunki idealne do osłuchania się z językiem norweskim, więc mam dla Was coś zupełnie innego - Siri Nilsen „Alle snakker sant”.


Możecie zapoznać się też z tłumaczeniem na język polski. Tekst piosenki jest napisany Bokmålem, czyli jednym z dwóch (obok Nynorska) oficjalnych języków w Norwegii. To język, którym posługuje się większość Norwegów, i z którym spotkacie się na kursach językowych.

Jeśli choć odrobinę zastanawiacie się, czy warto uczyć się języka norweskiego, to czujcie się zaproszeni na Nocną Sowę, gdzie toczy się nie tylko nocne życie wszystkich, którzy pokochali już ten język.

Hilsen,
Marta

19.03.2013

Korzyści z czytania w języku obcym


Niewątpliwie czytanie w języku obcym korzystnie wpływa na znajomość języka. Co jednak zrobić, żeby nie kojarzyło się z nudnymi ćwiczeniami na czytanie ze zrozumieniem, jak czerpać przyjemność z czytania i czy zawsze trzeba robić ćwiczenia, czy wystarczy po prostu… czytać? Kiedy zacząć czytać książki w języku obcym i czy czytanie bez sprawdzania każdego słowa przynosi jakieś korzyści? 

Źródło: flickr.com

Przede wszystkim myślę, że należy rozgraniczyć czytanie i ćwiczenia na rozumienie tekstu czytanego. W pierwszym wypadku po prostu czytamy, bez wykonywania ćwiczeń; w drugim nastawiamy się na ćwiczenie rozumienia, dotyczy to zatem krótszych tekstów, nad którymi pracujemy.

Ćwiczenia na rozumienie tekstu czytanego

Gdy chcemy ćwiczyć czytanie ze zrozumieniem nie decydujmy się na bardzo długie teksty. Wybierzmy jakiś ciekawy dla nas artykuł z gazety, czasopisma czy internetu. 
Ćwiczyć można na wiele sposobów. Oto jeden z nich:
* przeczytaj najpierw cały tekst, nie sprawdzając żadnych słówek;
* po przeczytaniu sprawdź, ile zrozumiałeś/aś, robiąc jego streszczenie, plan wydarzeń/głównych myśli czy też opowiadając sobie na głos, o czym czytałeś/aś;
* zacznij analizę tekstu – podziel go na mniejsze fragmenty, tłumacz słowa, których nie znasz, a mogą być kluczowe dla rozumienia sensu tekstu oraz te, które zrozumiałeś/aś z kontekstu, upewniając się, że mają takie znaczenie;
* dopiero na końcu tłumacz słówka o drugorzędnym znaczeniu;
* przeczytaj jeszcze raz całość, skonfrontuj to co zrozumiałeś/aś przed tłumaczeniem nieznanych słów, z nowymi informacjami, zastanów się, czy udało Ci się dobrze zrozumieć ogólny sens tekstu; 
* naucz się nowo poznanego słownictwa, robiąc z niego mapy myśli, fiszki lub cokolwiek, co może Ci w tym pomóc.

Po prostu czytanie

Nie zawsze jednak, czytając musimy pracować nad tekstem i wykonywać ćwiczenia. Możemy po prostu czytać, traktując to jako przyjemność, spędzanie wolnego czasu, przy okazji doskonaląc swoją znajomość języka. Oczywiście możemy czytać w ten sposób wszelkie teksty w języku obcym – wiadomości, artykuły, czasopisma – jednak szczególne miejsce zajmuje tu czytanie książek, do którego, według mnie, powinno się mieć właśnie takie hobbystyczne nastawienie.

Źródło: flickr.com

Kiedy zacząć czytać książki? Kwestia sporna. Ktoś powie, że lepiej z tym poczekać, bo można się niepotrzebnie zrazić, inny natomiast, że powinno się to robić jak najwcześniej, wystarczy tylko dobrać odpowiednią książkę. Ja zgadzam się z tą drugą opinią, choć oczywiście to „jak najwcześniej” będzie momentem, w którym mamy opanowane podstawy.

Ogromnie ważny jest dobór książki. Podobnie, jak w czytaniu książek po polsku, także w tym przypadku czytanie ma być przyjemnością, nie możemy zatem wziąć pierwszej lepszej książki, tylko dlatego, że jest w języku obcym – wybierzmy książkę, która nas nie zniechęci. 
Jaką książkę wybrać?
* książka dopasowana do poziomu – tzw. readersy, czyli książki uproszczone, występujące na kilku poziomach zaawansowania; myślę, że to doskonała pomoc dla wszystkich rozpoczynających czytanie w popularnych językach obcych; jeśli jednak chcemy czytać w języku, w którym nie ma readersów, decydujmy się na lżejszą lub bliższą nam tematykę;
* książka, którą znamy – dobrze jest rozpocząć czytanie od książki, którą już czytaliśmy po polsku, dzięki temu, jeśli czegoś nie zrozumiemy, z łatwością możemy się domyślić znaczenia, znamy bohaterów, zdarzenia, wszystko jest znajome – w sam raz na pierwszy raz;
* książka, która nas interesuje – to chyba jasne – wybierajmy to co nas interesuje, co może być dla nas ciekawe; inaczej nici z przyjemności, a znudzenie i frustracja gwarantowane.  

Jak czytać? Kolejny problem, z którym spotykamy się, zaczynając przygodę z książką w języku obcym – czy muszę sprawdzać każde słówko, czy jeśli ominę nieznane słówka, będę mieć jakąś korzyść z czytania? Każdy sam musi poszukać swojej metody na czytanie, pewne jest natomiast jedno – nie da rady sprawdzać każdego nieznanego słówka. Jest to możliwe, ale zapał stracimy zapewne po pierwszej stronie, a przecież czytamy książkę dla przyjemności – pamiętajmy o tym. 
Jakie są popularne sposoby na czytanie?
* czytanie bez sprawdzania – zupełne wyluzowanie, ile zrozumiemy, tyle zrozumiemy, dużą pomocą jest kontekst, po prostu czytamy;
* sprawdzanie tylko najważniejszych słów – mamy przy sobie słownik i gdy pojawi się słówko, które wydaje nam się znaczące, sprawdzamy je;
* czytanie bez sprawdzania, ale podkreślanie słów, które sprawdzamy po skończonym rozdziale – czytając podkreślamy słowa i zwroty, które są ważne i ciekawe, a po skończonym rozdziale tłumaczymy słówka, przepisując je na osobną kartkę, oczywiście potem z chęcią się ich uczymy ;)

Korzyści płynące z czytania

I teraz najważniejsze – jakie właściwie mamy korzyści z czytania w języku obcym? Bo przecież nie musimy dużo czytać, możemy uczyć się słówek, zwrotów, gramatyki, dużo słuchać, pisać, co więc daje nam czytanie?
* bogata baza słownictwa – im więcej czytamy, tym więcej słownictwa poznajemy i to różnorodnego, ciekawego i co najważniejsze – osadzonego w kontekście;
* poznajemy naturalne konstrukcje – czytając obcujemy z dużą ilością tekstu, stykając się z wyrażeniami naturalnymi dla danego języka, idiomami i specyficznymi konstrukcjami;
* angażujemy kanał wizualny – dzięki częstemu patrzeniu na słowa, poprawiamy ortografię, rozpoznajemy słownictwo i łatwiej nam czytać je potem na głos;
* wczuwamy się w język – poznajemy różne style, odmiany języka, wzbogacamy swoją wiedzę o nim, wgłębiamy się w niego jeszcze bardziej, staje się nam bliższy.

Tak jak czytanie po polsku rozwija, wzbogaca słownictwo, poprawia ortografię, tak samo czytanie w języku obcym ogromnie rozwija znajomość języka. Jest to doskonały sposób na naukę, niektórzy nawet traktują czytanie jako swoją główną metodę nauki języka. David Snopek, który jest autorem bloga LinguaTrek, nauczył się polskiego głównie dzięki czytaniu i słuchaniu. Jego pierwszą książką, którą przeczytał po polsku po roku nauki, był Harry Potter. Na podstawie swoich doświadczeń stworzył BiblioBird – program, który pomaga w nauce języka angielskiego poprzez czytanie. David Snopek jest dobrym przykładem na to, że warto czytać w języku obcym :)

A jak jest z Waszymi doświadczeniami dotyczącymi czytania? Macie swoje sposoby na ćwiczenia i czytanie książek? A może jeszcze nie odważyliście się sięgnąć po swoją pierwszą książkę w języku obcym?

Przyznam szczerze, że dzisiejszy wpis jest motywacją dla samej mnie. Zdecydowanie za mało teraz czytam. Moje czytanie po albańsku ogranicza się do wiadomości gospodarczo-politycznych, Agatha Christie po bułgarsku ciągle jest przekładana z kąta w kąt (właśnie na nią patrzę, leży sobie na stole), nie zdecydowałam się jeszcze na książkę po angielsku (ale staram się chociaż wyszukiwać informacje po angielsku, zamiast na polskich stronach  to jednak mało). Czas więc na zmiany. Już niedługo zaproponuję Wam (i sobie) małe wyzwanie, które m.in. będzie dotyczyło czytania w języku obcym.

Pozdrawiam z Bułgarii! :)

08.03.2013

Fiszkoszału ciąg dalszy – Fiszkoteka


W poście o fiszkoszale pisałam o różnych rodzajach fiszek. Wspomniałam także o Fiszkotece, jednak jeszcze wtedy z niej nie korzystałam. Przyszedł czas, aby to zmienić, bo bez wątpienia jest to strona, o której warto napisać i którą warto polecić.

Fiszkoteka zrodziła się z pasji – młodzi ludzie zafascynowani nauką języków obcych założyli serwis poświęcony nauce słówek, wykorzystujący popularną metodę fiszek. A jak wiadomo, z pasji zawsze rodzi się coś wartościowego. Myślę, że o zaletach samych fiszek nie muszę już pisać. Uczący się języków wiedzą, że jest to jedna z najlepszych metod na efektywną naukę słówek. 

Z serwisu można korzystać za darmo lub wykupić konto premium. Bezpłatne konto nie różni się za wiele funkcjonalnością od popularnego programu Anki, choć w mojej ocenie przeglądanie fiszek na Fiszkotece jest o wiele bardziej przejrzyste.

Co daje nam bezpłatne konto?
  • możemy tworzyć swoje fiszki,
  • możemy skorzystać z wygodnego narzędzia do importu danych,
  • mamy dostęp do ogromnej bazy fiszek stworzonych przez innych użytkowników, choć trzeba pamiętać, że nie mamy pewności, czy nie zawierają one błędów.

O wiele więcej możliwości mamy natomiast po wykupieniu konta premium, które nie jest drogie. Mamy do wyboru cztery opcje:
  • 3 m-ce za 49 zł (plus kurs gratis),
  • 6 m-cy za 89 zł (plus 2 kursy gratis),
  • rok za 99 zł do 10 marca, potem 139 zł (plus 3 kursy gratis),
  • 2 lata za 199 zł (plus 3 kursy gratis).

 Co daje nam konto premium?
  • do każdego słówka, serwis dorzuca nam jego wymowę,
  • mamy cztery tryby nauki do wyboru: aktywne przeglądanie, czyli zapamiętywanie podanego słówka poprzez przepisywanie go, wybieranie odpowiedzi spośród kilku możliwości, odpowiadanie na głos, zaznaczając wiem/nie wiem i – moje ulubione – wpisywanie słówka (a gdy zrobimy przez przypadek literówkę, zawsze miożemy nacisnąć „Miałem rację!”),
  • mamy możliwość wydrukowania fiszek,
  • możemy ściągnąć słówka w postaci mp3, dzięki czemu możemy słuchać ich w samochodzie, na spacerze czy po prostu w domu, leżąc sobie i relaksując się :)
  • już w najtańszej opcji, otrzymujemy dostęp do kursu, który został przygotowany przez specjalistów, dzięki czemu mamy pewność, że nie zawiera błędów; kursy możemy kupić także osobno.

Jestem bardzo zadowolona z Fiszkoteki. Korzystam z kursu Podstawowe słownictwo angielskie, który zawiera 1728 słówek i oczywiście tworzę własne fiszki. Serwis sam ustala mi system powtórek, nie muszę się zastanawiać, co powinnam powtórzyć, a co już umiem, po prostu codziennie włączam Fiszkotekę i powtarzam :)

Jedyną wadą, która może irytować, jest – jak zauważyła też Paulaaaa – zbyt sztuczna, mechaniczna wymowa zdań, które pojawiają się przy niektórych słówkach. Wolałabym móc zrezygnować z tej opcji. Ale jest to naprawdę drobna wada, gdyż nagrania słówek są naprawdę dobrze przygotowane, a to najważniejsze.

Z całą pewnością mogę polecić ten serwis wszystkim, którzy lubią uczyć się z fiszek, a także tym, którzy jeszcze tego nie próbowali. Więcej informacji oraz przykładowe fiszki, znajdziecie na stronie Fiszkoteka. Zachęcam! :) 

[EDIT] Ważna informacja dla fanów fiszek na telefon  powstała aplikacja z fiszkami na Androida zsynchronizowana z Fiszkoteką. Aplikację można pobrać pod tym linkiem



03.03.2013

Mówić w języku obcym


Mówienie w języku obcym często łączone jest z wyższym poziomem znajomości języka. Ten, kto mówi, zna dobrze język. Jak nie znam, to nie mówię. Nie mówię też, bo się wstydzę, że zrobię błąd lub że mam zły akcent. Zmierzmy się z mitami dotyczącymi mówienia w języku obcym, zastanówmy się, co zrobić, aby pokonać barierę językową i nauczmy się ćwiczyć tę umiejętność.



Kiedy zacząć mówić w języku obcym?

Najpierw gramatyka i słownictwo, potem czytanie i pisanie, a na końcu dopiero mówienie? Jasne – aby mówić, musimy mieć jakąś bazę słów, których będziemy używać, musimy wiedzieć, jak konstruować zdania w danym języku – ale, czy to znaczy, że mówić możemy dopiero wtedy, gdy znamy język lepiej? Myślę, że nie. Mówienie powinno być nieodłącznym elementem nauki już od pierwszych lekcji. Oczywiście – nie będziemy szukać partnera językowego, gdy umiemy powiedzieć jedynie Nazywam się Ania – ale nawet, jeśli jeszcze nie jesteśmy w stanie rozmawiać, już na początku możemy mówić, czytając na głos każde słowo i zdanie. Nie wystarczy przeczytać w głowie, musimy wszystko wypowiedzieć na głos. Dopiero wtedy wiemy, czy umiemy wymówić dane słowo, ćwiczymy płynne wypowiadanie całych zdań. W myślach możemy dukać, czytać słowo tak jak się pisze. Możemy nauczyć się stu słów, idealnie je napisać, ale… nie wymówimy ich prawidłowo. Nie marnujmy swojego czasu – zapisujmy wymowę, mówmy na głos, bądźmy pewni, że jeśli znamy dane słowo, to umiemy je wymówić. Do tego powtarzajmy całe zdania, starajmy się je wymawiać płynnie i dokładnie. W ten sposób już od początku tworzymy podstawę do łatwiejszego mówienia w przyszłości, a dokładniej unikamy nagłego przejścia między nie-mówieniem a mówieniem, które okazuje się być ogromną pułapką. Pozwólmy naszemu mówieniu rozwijać się płynnie.

Dlaczego boimy się mówić w języku obcym?

Ach ten strach! Ileż to razy stoi nam na drodze do naszych celów i marzeń. Nie znam statystyk na ten temat, ale myślę, że większość uczących się języków spotyka się z tym problemem. Ja nie należę do wyjątków. Do czasów studiów bariera językowa była dla mnie czymś nie do przejścia. Myślę, że właśnie to jest głównym powodem tego, że już nic nie pamiętam z niemieckiego, mimo że uczyłam się go z 10 lat i naprawdę bardzo go lubiłam. 10 lat samych piątek, ale też 10 lat strachu przed mówieniem. Nigdy nie wyrywałam się do odpowiedzi, musiałam układać w głowie każde zdanie, nie mówiłam płynnie, naturalnie i ciągle byłam spięta. Dziś nie umiem praktycznie nic. Wierzę, że gdybym od początku starała się rozwijać mówienie, gdybym nie bała się robić błędów, to dziś mogłabym mówić, że znam niemiecki.

No właśnie – to strach przed popełnieniem błędu jest największym pokarmem bariery językowej. Ci, którzy się nie boją i ci, którzy się boją, ale przełamują swój strach wygrywają. Pamiętam, kiedyś mieliśmy na niemieckim lekcję z serii „pod maturę”. Pani wzięła pod tablicę dwóch uczniów – Kacpra, który miał świetne oceny i Andrzeja, który nie radził sobie z gramatyką. Kacper zastanawiał się nad każdym zdaniem, starając się nie robić błędów, wyszukiwał w głowie odpowiednie formy  w konsekwencji dukał, a Andrzej po prostu mówił. Robił mnóstwo błędów, ale mówił. Oczywiście każdemu z nas zależy na tym, aby mówić możliwie bezbłędnie, ale w procesie nauki nie unikniemy błędów. Zastanówmy się – lepiej nie robić błędów i dukać czy robić błędy i mówić? Chcemy mówić – mówmy! Dążmy do perfekcji, uczmy się na błędach i ciągle mówmy.

Pisałam, że bardzo długo nie potrafiłam przełamać bariery językowej. Zmieniło się to na studiach. Myślę, że z dwóch powodów. Po pierwsze zajęcia, zwłaszcza z albańskiego, były nastawione na konwersację. Nasz lektor albańskiego rozmawiał z nami już od pierwszych lekcji. Najpierw to były oczywiście pseudorozmowy w stylu -Gdzie jesteś? -Jestem tutaj, czasem nasza odpowiedź polegała praktycznie na powtórzeniu całego zdania, ale musieliśmy mówić, przełamywaliśmy strach. Myślę, że już wtedy ta bariera językowa, która jeszcze w liceum wydawała mi się czymś nie do ruszenia, zaczęła się łamać. Drugim czynnikiem w moim wypadku był pierwszy wyjazd na Bałkany. Po pierwszym roku pojechałam na 2-tygodniowy kurs języka albańskiego do Prisztiny. Język okazał się cudownym środkiem do pełnego zasmakowania tego miejsca. Mimo że nie potrafiłam wtedy powiedzieć jeszcze za wiele, starałam się mówić jak najwięcej, np. zamawiać kawę bez czekania, aż zrobi to ktoś inny, rozmawiać ze sprzedawcą w sklepie. Po raz pierwszy poczułam, jak jest cudownie rozmawiać z ludźmi w ich rodzimym języku. To ogromna motywacja do mówienia i nauki języka w ogóle.

Wiele osób boi się jednak rozmawiać w obcym języku, odczuwając lęk przed byciem śmiesznym. Krępuje ich śmiech ze strony rozmówców. Zupełnie niepotrzebnie! Ile razy śmialiśmy się, gdy obcokrajowiec mówiący po polsku przekręcił słowo, dziwacznie je zaakcentował czy stworzył śmieszną konstrukcję? To jednak nie znaczy, że nie doceniamy jego starań i znajomości języka. To nie jest złośliwy śmiech. Zawsze trzeba mieć dystans do takich sytuacji i nie brać ich do siebie.


Kilka kroków, by usprawnić mówienie w języku obcym

1. Od początku nauki języka mów na głos. Wymawiaj głośno każde słówko, którego się uczysz, całe zdania, mów do siebie w najróżniejszych sytuacjach: co robisz w danej chwili, co widzisz za oknem, nieważne – po prostu mów.

2. Ucz się całych zwrotów. Ucząc się całych zwrotów i zdań, unikasz układania zdań w myślach, składania słów, dosłownego tłumaczenia z języka polskiego. Poza tym, nie zastanawiasz się, jak trzeba odmienić rzeczownik czy przymiotnik, która to będzie pozycja w tabeli, tylko po prostu wymawiasz już odmienione słówko w całym zdaniu. To bardzo ułatwia i usprawnia mówienie.

3. Nagrywaj się. Czasem ciężko samemu ocenić jak mówimy; nierzadko wydaje nam się, że mówimy gorzej niż w rzeczywistości (czasem też, że mówimy lepiej ;)), warto więc posłużyć się prostym sposobem – nagrywajmy swoje wypowiedzi, to pozwoli nam na bardziej obiektywną ocenę naszej wymowy, akcentu. Przeczytałam kiedyś o takim ćwiczeniu: trzeba znaleźć ciekawe nagranie i nauczyć się go na pamięć, starając się mówić jak lektor; za każdym razem nagrywamy swoją wypowiedź i odsłuchujemy, robimy to tak długo, aż dojdziemy perfekcji.

4. Znajdź partnera do wymiany językowej. Jeśli nie masz znajomego, z którym możesz rozmawiać, ćwicząc język, możesz skorzystać ze stron, które pomagają w znalezieniu partnera do wymiany językowej. Pamiętaj, że z reguły nie są to nauczyciele, nie można więc liczyć na to, że wytłumaczą Ci materiał, trzeba też mieć na uwadze, że mogą popełniać jakieś błędy. Jest to jednak nieoceniony sposób na ćwiczenie mówienia i rozumienia w przyjemny i naturalny sposób. Listę stron, na których można znaleźć partnerów znajdziecie pod tym linkiem

5. Przełamuj strach przed mówieniem, poczuj jak przyjemnie jest rozmawiać w obcym języku. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Chodzi o zmianę podejścia – myśl o mówieniu nie w kategoriach przerażającego przymusu, a jednego z najprzyjemniejszych elementów nauki języka. Mówiąc, poznajesz ludzi, rozmawiasz z nimi, możesz dzięki temu załatwić wiele spraw i dopiero kiedy mówisz, tak naprawdę czujesz, że znasz język obcy. Staraj się korzystać z każdej okazji, gdy możesz rozmawiać w obcym języku – gdy jesteś za granicą, na lekcji, na lektoracie na studiach, gdy spotkasz obcokrajowców szukających drogi, gdy spotkasz studentów z Erasmusa na imprezie – poczuj, jak cudownie jest mówić w języku obcym, być zrozumiałym i zrozumieć, co mówi druga osoba. Na początku będzie Ci ciężko, ale wystarczy, że kilka razy przełamiesz swój strach i za każdym następnym razem będzie już tylko łatwiej.

6. I pamiętaj! Nie da się mówić bez mówienia. Czyli jeśli nie zaczniesz mówić, to nie będziesz mówić. Nie marnuj swojej nauki, szanuj swoją pracę, ciesz się z każdej chwili, gdy możesz rozmawiać w języku obcym. Po prostu mów.


Jakie są Wasze doświadczenia z mówieniem? Macie problem z przełamaniem bariery, a może udało Wam się to zrobić lub po prostu nigdy jej nie mieliście? Macie swoje ciekawe sposoby na ćwiczenie mówienia?

Miłej niedzieli! :)